KlimatDlaZiemi.pl - Co można zrobić, aby zapobiec katastrofie / Droga przed nami
Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem

Droga przed nami

Jeśli świat będzie dalej podążać obecną drogą, ilość wyrzucanych do atmosfery gazów cieplarnianych, szczególnie dwutlenku węgla, może wzrosnąć nawet kilkukrotnie względem poziomu przedindustrialnego. Spowoduje to szereg dramatycznych konsekwencji, zarówno dla naszej cywilizacji, jak i istnienia większości gatunków zwierząt i roślin.

Bezrefleksyjne życie jakby nigdy nic, choć może i najwygodniejsze, grozi nam doprowadzeniem do stanu, kiedy setki milionów ludzi zginą lub będą musiały szukać nowych miejsc do życia, rozpoczną się wojny o zasoby i przeżycie, całe rejony świata ogarnie anarchia, wymrze większość gatunków zwierząt, a w skrajnym przypadku Ziemia z Gai – przyjaciółki życia przeistoczy się w jego zabójcę.

Zacząć musimy od uświadomienia sobie zagrożeń, zrozumienia ich i przygotowania się na nie. Niezależnie od tego, czy podejmiemy jakieś działania czy jak stado lemingów podążymy na skraj przepaści, już w bliskiej przyszłości czekają nas olbrzymie zmiany. Lepiej, żebyśmy je proaktywnie zaplanowali, zapobiegając problemom, a nie działali reaktywnie na zasadzie „ratuj się kto może”, kiedy już katastrofa się wydarzy.

Ludzie, jak zwykle, dzielą się na tych, którzy patrzą w przyszłość, ustalają cele, planują i je realizują, oraz tych, którzy żyją z dnia na dzień, woląc nie martwić się na zapas. Ci pierwsi budują przyszłość. Wierzymy, że niebezpieczeństwo zmiany klimatu naszej planety nie pozwoli im przejść obok obojętnie. Problem jest trudny, wydaje się abstrakcyjny i wymaga przygotowania naukowego i włożenia wysiłku w zrozumienie, na co nie każdy ma ochotę... Ale to dopiero początek – nie wystarczy rozumieć i wiedzieć. Wiedza, która jest przetrzymywana w głowie, marnuje się. Świadomość jest podstawą dla działania. Działania proaktywnego. Wielu ludzi, którzy zrozumieli stojące przed nami zagrożenia, staje bezradnymi wobec skali problemu. W końcu co może zrobić jeden człowiek z zagrożeniami na skalę globalną? Niektórzy dochodzą do wniosku, że nic nie da się zrobić, że inercja otoczenia jest zbyt duża, że na obudzenie społeczeństwa i spowodowanie zmiany poglądów i działań jest i tak za późno.Inni nie będą chcieli nic zmieniać, rezygnować z bezrefleksyjnej wygody i znajda 100 powodów, żeby nie myśleć i nie słuchać.

Wiemy, że czekają nas duże zmiany, ale jesteśmy optymistami. Wierzymy, że ludzkość wyjdzie z tego zagrożenia obronną ręką, a co nas nie zabije, to nas wzmocni. Wierzymy, że rezultatem zmian będzie bardziej świadome i odpowiedzialne społeczeństwo, szanujące swoje otoczenie, energię i surowce, żyjące w zgodzie z przyrodą. Korzystające z technologii i rozwijające się w sposób przyjazny środowisku. Zmiany, jakie by nie były, w konsekwencji dotkną wszystkich obszarów naszego życia – ekonomicznego, społecznego, moralnego, kulturalnego i politycznego. Można schować głowę w piasek i długo udawać, że nas to nie dotyczy, ale brak świadomego działania spowoduje tylko, że ziszczą się inne wizje przyszłości: stoczenie się świata w otchłań katastrofy i anarchia, kolektywizacja czy wręcz ekofaszyzm – wprowadzone w obliczu ostatecznego zagrożenia drakońskie obostrzenia demokracji i wolności osobistej w celu desperackiego ratowania sytuacji.

Kluczem do zmiany sytuacji są świadomość, wola działania i działania proaktywne. Trzeba przy tym pamiętać, że większość ludzi nie zada sobie tego trudu, że lubią świat takim, jaki jest, a żadne zmiany nie są im do szczęścia potrzebne – „Dziękuję bardzo, ale nic nie będę zmieniać”. Lubią swojego Forda Focusa, swój ogródek, seriale w telewizji, rozmowę z kioskarzem w drodze do pracy, siłownię w czwartek, wypady do pizzerii raz na tydzień i wczasy w Egipcie. Żyją normalnym, spokojnym życiem i jest im z tym dobrze. Nie zmienią się. Ich dzieci – miejmy nadzieję, że tak, ale oni – nie. „Skoro wszyscy tak robią, to pewnie jest to właściwe”... – wielu ludzi nawet nie próbuje wyjść poza tą myśl. Aby takie osoby zmieniły swoje zwyczaje bez stosowania i egzekwowania nakazów, zakazów i regulacji, można wprowadzić zachęty finansowe, np. tak zreformować system podatkowy, aby przy tej samej kwocie spływających podatków, były one związane nie z dochodami, ale z emisją dwutlenku węgla. Masz duży dom? Zużywasz dużo prądu? Jeździsz SUVem? Latasz na wakacje samolotem? Zapłacisz za to w cenie energii i paliwa. Naturalne dla ludzi decyzje ekonomiczne mogą wpłynąć na ich zachowanie. Jeśli duże zużycie energii i emisja dwutlenku węgla będzie wiązać się z kosztami – ludzie będą je ograniczać.

Ma to zresztą miejsce już teraz – niskie ceny paliwa w Ameryce zniechęcają do oszczędności, wysokie opodatkowanie paliw w Europie zmusza ludzi do oszczędności (finansowych a przez to proekologicznych): w Ameryce emisja CO2 wynosi ponad 20 ton rocznie na osobę, w Europie jest to poniżej 10 ton.

Aby zapobiec najgorszym następstwom czekających nas zmian, trzeba będzie podjąć działania, przygotować zmiany i zainwestować w nie.


Jonas Gahr Store, minister spraw zagranicznych Norwegii

Jest bardzo istotne, aby stworzyć motywację ludzi. Tylko zachowanie zwykłych ludzi może zmienić sytuację

J. Porritt, przewodniczący komisji do spraw zrównoważonego rozwoju rządu brytyjskiego

Niezbędna współpraca międzynarodowa, świadomość i solidarność objawia się jedynie w obliczu wielkiej katastrofy

http://www.energybulletin.net/16938.html

Jack Straw, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii w 2006 roku, zauważa, że
Problem jest zbyt poważny, aby wystarczyły działania świadomych, szlachetnych jednostek, które w imię wspólnego dobra rezygnują z samochodu i oszczędzają energię. Konieczne są działania rządów na szczeblu międzynarodowym”.
Stephen Hawking, jeden z najwybitniejszych fizyków naszych czasów, uważa, że
Globalne ocieplenie jest obecnie największym zagrożeniem dla ludzkości, większym nawet od wszystkich arsenałów jądrowych razem wziętych”.

Wielu naukowców i ekspertów rzeczywiście uważa, że skala zagrożenia dla ludzkości jest porównywalna jedynie z globalnym konfliktem nuklearnym. Ale jest tu kluczowa różnica – w przypadku konfliktu nuklearnego zagrożenie wiązało się z wojną i kryzysem. Tym razem zagrażamy przyszłości naszej i innych żyjących na Ziemi istot żyjąc pokojowo, rozwijając i bogacąc się. Odkrycie, że ten stan, który uważamy za tak przyjemny i pożądany, w rzeczywistości może stanowić śmiertelną groźbę dla przyszłości, może być naprawdę nieprzyjemnym przebudzeniem...

Nie, żeby nie groziły nam konflikty i wojny będące rezultatem globalnych zmian klimatu.

W świecie nękanym katastrofami, z setkami milionów uchodźców, z konkurowaniem o zasoby wody i paliw kopalnych, istnieje poważna groźba konfliktów. I to nie tylko na poziomie afrykańskich plemion. W 2003 roku Pentagon opublikował raport (http://www.grist.org/news/muck/2004/02/25/pentagoners/), w którym znalazły się mało optymistyczne przewidywania.

 

 

 

Wg ekspertów Pentagonu istnieje możliwość, że „Wojny, bezprecedensowe susze, głód i zamieszki doprowadzą planetę do stanu anarchii”. Pojawiają się scenariusze, w których przeludnione, pustoszone przez susze, okresowo pozbawione rzek, zasypywane burzami piaskowymi i nawiedzane potężnymi tajfunami Chiny spoglądają w stronę ciepłej, rozkwitającej Syberii, na której i tak w tym czasie będzie mieszkać już kilka razy więcej Chińczyków, niż Rosjan. Aby bronić swojego stanu posiadania, Rosja nie miałaby pewnie innego wyboru, niż zagrozić Chinom użyciem na masową skalę broni nuklearnej i zamianą Chin w jeden wielki parking. Konsekwencje takiego konfliktu miałyby skalę globalną...

 

W wielu krajach świadomość powagi problemu dociera już do ludzi. Brytyjskie badania opinii publicznej przeprowadzone przez Ipsos Mori w 2006 roku pokazują, że „niebezpieczeństwo zmian w klimacie to najpoważniejsze zagrożenie dla przyszłości i dobrobytu całego świata”.

 

Chcemy, aby osoby czytające ten tekst wiedziały, że nie chcemy tylko powiedzieć, że „jest źle, a będzie gorzej”. Uważamy, że ścieżka od niewiedzy wcale nie powinna prowadzić do rezygnacji i stwierdzenia „że jest już za późno, aby coś zmienić”, ale do wizji lepszej przyszłości

Chcemy pokazać wizję przyszłości, o którą warto walczyć, dla której warto się wysilić, nie tylko dla siebie i swoich dzieci, ale i wszystkich żyjących na Ziemi istot - „Za Waszą i Naszą przyszłość”!

Chcemy powiedzieć, że dalsze podążanie obecną drogą wiąże się z olbrzymim ryzykiem, ale są też inne drogi. Owszem – są inne od świata, w którym tu i teraz żyjemy – ale to wcale nie znaczy, że muszą być gorsze. To my, ludzie, w ostatecznym rozrachunku spowodujemy, że nie pójdziemy bezmyślnie drogą ku zagładzie, lecz świadomie, z właściwą nam pasją i energią zmienimy świat w lepsze miejsce – dla nas, naszych dzieci i wszystkich żyjących na Ziemi istot.

 

Lepsza przyszłość – alternatywa katastrofy