AktualnościWydarzeniaEKO TeamKalkulator CO2 - nowy!!Efekt cieplarniany w liczbachCzłowiek i Ziemia - nasz wpływ na środowiskoEfekt cieplarniany - zrozumieć zjawisko i jego następstwaObserwowane zjawiska i ich konsekwencjeWnioski naukowców – raporty IPCCŹródła emisji gazów cieplarnianychCo będzie się działo w przyszłościCo można zrobić, aby zapobiec katastrofieSpojrzenie z drugiej strony – a może to lipa?Podsumowanie – pomóż wybrać Przyszłość!Co można zrobić dla klimatu?HumorO nasLinkiWspółpraca
Licznik odwiedzin: 28463462
Europejskie metropolie nie chcą już zatruwać atmosfery
środa 2008-02-20
W ubiegłym tygodniu burmistrz Londynu Ken Livingstone ogłosił plan zwiększenia opłat za wjazd do centrum miasta. Powody są identyczne jak we Florencji.
Zgodnie z projektem właściciele najbardziej trujących pojazdów będą płacić za wjazd do londyńskiego City aż 25 funtów. Posiadacze mniej paliwożernych samochodów płaciliby osiem funtów. Opłaty te przyniosą miastu 30-50 mln funtów rocznie i być może odkorkują nieco centrum miasta.
- To najbardziej ambitny projekt walki z emisją spalin przez samochody - mówi z dumą burmistrz. Według niego, powinno to zachęcić do takich kroków władze innych miast, a zwykłych Anglików do korzystania z komunikacji miejskiej i kupna ekologicznych pojazdów.
To nie wszystko. Do walki z korkami i spalinami Londyn chce włączyć rowery. Aż sześć tysięcy jednośladów będzie podstawionych w pobliżu stacji metra. Korzystanie z nich przez pierwsze pół godziny będzie darmowe, za każde następne 3o minut trzeba będzie zapłacić jednego funta. Burmistrz Livingstone zapatrzył się w Paryż, w którym praktykuje się masowe wypożyczanie rowerów.
Florencja i Londyn nie są pierwszymi europejskimi miastami, które walczą z korkami i zanieczyszczonym powietrzem. Opłaty i zakazy mają zachęcić mieszkańców do korzystania z komunikacji miejskiej.
Tak się dzieje w wielu holenderskich miastach, gdzie centra są już niedostępne dla samochodów, a tylko dla tramwajów, autobusów i rowerów.
Z kolei Mediolan, jako pierwsze włoskie miasto, wprowadził opłaty za wjazd do śródmieścia (od 2 do 10 euro). Premiera tego systemu była jednak fatalna, bo zawiódł internetowy i telefoniczny system uiszczania opłat. Kierowcy klęli na awarię, na mandaty, jakie musieli wtedy płacić i na opłaty, ale burmistrz Letizia Moratti obiecuje, że wszystkie uzyskane w ten sposób pieniądze pójdą na walkę z ulicznymi korkami. Konkretnie zaś 24 mln euro, których z tego tytułu spodziewają się władze Mediolanu, przeznaczy się na budowę nowych linii metra.
Za bary z korkami i spalinami wzięły się też niektóre niemieckie miasta. Do specjalnych "zielonych stref" w centrum Berlina, Kolonii i Hanoweru można od niedawna wjechać jedynie ze specjalną winietą. Taka naklejka kosztuje w zależności od miasta od 5 do 10 euro i jest to opłata jednorazowa.
Właściciele samochodów emitujących duże ilości spalin nie mają żadnych szans na kupno takiej winiety, a tym samym nie wjadą do centrum danego miasta.
Zgodnie z projektem właściciele najbardziej trujących pojazdów będą płacić za wjazd do londyńskiego City aż 25 funtów. Posiadacze mniej paliwożernych samochodów płaciliby osiem funtów. Opłaty te przyniosą miastu 30-50 mln funtów rocznie i być może odkorkują nieco centrum miasta.
- To najbardziej ambitny projekt walki z emisją spalin przez samochody - mówi z dumą burmistrz. Według niego, powinno to zachęcić do takich kroków władze innych miast, a zwykłych Anglików do korzystania z komunikacji miejskiej i kupna ekologicznych pojazdów.
To nie wszystko. Do walki z korkami i spalinami Londyn chce włączyć rowery. Aż sześć tysięcy jednośladów będzie podstawionych w pobliżu stacji metra. Korzystanie z nich przez pierwsze pół godziny będzie darmowe, za każde następne 3o minut trzeba będzie zapłacić jednego funta. Burmistrz Livingstone zapatrzył się w Paryż, w którym praktykuje się masowe wypożyczanie rowerów.
Florencja i Londyn nie są pierwszymi europejskimi miastami, które walczą z korkami i zanieczyszczonym powietrzem. Opłaty i zakazy mają zachęcić mieszkańców do korzystania z komunikacji miejskiej.
Tak się dzieje w wielu holenderskich miastach, gdzie centra są już niedostępne dla samochodów, a tylko dla tramwajów, autobusów i rowerów.
Z kolei Mediolan, jako pierwsze włoskie miasto, wprowadził opłaty za wjazd do śródmieścia (od 2 do 10 euro). Premiera tego systemu była jednak fatalna, bo zawiódł internetowy i telefoniczny system uiszczania opłat. Kierowcy klęli na awarię, na mandaty, jakie musieli wtedy płacić i na opłaty, ale burmistrz Letizia Moratti obiecuje, że wszystkie uzyskane w ten sposób pieniądze pójdą na walkę z ulicznymi korkami. Konkretnie zaś 24 mln euro, których z tego tytułu spodziewają się władze Mediolanu, przeznaczy się na budowę nowych linii metra.
Za bary z korkami i spalinami wzięły się też niektóre niemieckie miasta. Do specjalnych "zielonych stref" w centrum Berlina, Kolonii i Hanoweru można od niedawna wjechać jedynie ze specjalną winietą. Taka naklejka kosztuje w zależności od miasta od 5 do 10 euro i jest to opłata jednorazowa.
Właściciele samochodów emitujących duże ilości spalin nie mają żadnych szans na kupno takiej winiety, a tym samym nie wjadą do centrum danego miasta.
Źródło: www.polskatimes.pl
komentarze [0]
dodaj komentarz
Komentarze użytkowników
ukryj komentarze »






