Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 19205040

KE chce wyższych cen energii elektrycznej. Minister M. Korolec: mamy kryzys, powinniśmy więc walczyć o tanią energię
poniedziałek 2013-05-20

Mimo odrzucenia przez europarlamentarzystów propozycji wycofania z rynku 900 mln uprawnień na emisję dwutlenku węgla, Komisja Europejska nie rezygnuje z tego pomysłu. Opublikowała pierwszy raport podsumowujący tzw. trzeci okres rozliczeniowy, który rozpoczął się na początku tego roku. Wynika z niego, że nadwyżka uprawnień wynosi prawie 2 miliardy. To sprawia, że ich ceny są niskie, a przedsiębiorstwom nie opłaca się inwestowanie w ekologiczne technologie. Na początku lipca odbędzie się kolejne głosowanie w tej sprawie.

– Europa jest w głębokim kryzysie, a Komisja Europejska chce zwiększenia cen energii elektrycznej. Jestem zdziwiony tym, że Komisja forsuje dalej ten nieracjonalny i niepotrzebny projekt – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Marcin Korolec, szef resortu środowiska.

Parlament Europejski odrzucił 16 kwietnia br. propozycję Komisji Europejskiej dotyczącą tzw. backloadingu. Zakłada ona zawieszenie 900 milionów pozwoleń na emisję CO2 po 2013 roku. Miałoby to zmniejszyć ich liczbę na rynku i tym samym podbić cenę, by firmy chętniej przestawiały się na niskoemisyjne technologie. A to z kolei miałoby zmniejszyć tempo ocieplania klimatu.

– Decyzja Parlamentu Europejskiego, która odrzucała propozycje backloadingu jest w pewnym sensie zdarzeniem rewolucyjnym – uważa minister. – Po raz pierwszy PE odrzucił jakąś propozycję Komisji w obszarze klimatu. A stało się tak dlatego, że ta propozycja jest nieracjonalna i narusza interesy i prawa PE.

W ocenie europosła Konrada Szymańskiego, backloading oznaczałby ok. 4 mld złotych kosztów dla polskiego budżetu i miliardowe straty dla przemysłu. Podniesienie cen emisji CO2 miałoby również przyczynić się do utraty ponad 2,5 miliona miejsc pracy w całej UE.

– Backloading jest niepotrzebny z naszego punktu widzenia, bo jest rozwiązaniem administracyjnym. A nie rozumiem, dlaczego w sposób administracyjny mamy wpływać na podwyższanie cen energii, kiedy mamy kryzys w Europie i powinniśmy walczyć o tanią energię – komentuje Marcin Korolec.

Jednak Connie Hedegaard, komisarz ds. działań w dziedzinie klimatu w Komisji Europejskiej, nie wycofuje się z tego pomysłu. W ubiegły piątek Komisja opublikowała pierwszy raport dotyczący tzw. trzeciego okresu rozliczeniowego EU ETS (europejski system handlu uprawnieniami do emisji). Wynika z niego, że emisja gazów cieplarnianych z instalacji stacjonarnych (czyli np. elektrowni) uczestniczących w systemie zmniejszyła się o 2 proc. w roku ubiegłym.

– Złą wiadomością jest to, że nierównowaga podaży i popytu pogorszyły się jeszcze bardziej w dużej mierze z powodu rekordowego wykorzystania międzynarodowych jednostek. Na początku trzeciej fazy mamy nadwyżkę prawie dwóch miliardów uprawnień. Te fakty podkreślają potrzebę szybkiej decyzji Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej w sprawie backloadingu – podkreśla w komunikacie Connie Hedegaard.

Zdaniem ministra środowiska system nie wymaga ingerencji. Nadwyżka powstała w wyniku kryzysu, ograniczenia produkcji i wykorzystania energii. Na skutek działania sił rynkowych po wyjściu z kryzysu cena CO2 wzrośnie.

– W Brukseli mamy dużo wątków do dyskusji na temat polityki klimatycznej: backloadingu, czyli projekt KE, który mówi o administracyjnym sterowaniu cenami uprawnień. Mamy równolegle do tego propozycje KE, żeby podwyższyć cele do roku 2020. I mamy znowu kolejną inicjatywę KE, żeby dyskutować już teraz o celach na rok 2030. Trzy dyskusje prowadzone są równolegle. Trudno się w tym połapać – uważa Marcin Korolec.

Źródło: Newseria

Świat, jaki lubisz. Klimat, który Ci odpowiada
czwartek 2013-05-16

W ramach kampanii edukacyjnej Komisji Europejskiej do 14 czerwca trwa konkurs „Świat, jaki lubisz”. Uczestnicy będą mogli zgłaszać swoje pomysły na niskoemisyjne rozwiązania, które wpływają na redukcję gazów cieplarnianych i poprawiają jakość życia. Autorzy zwycięskich projektów zostaną nagrodzeni podczas ceremonii w Kopenhadze w październiku 2013 roku. Dodatkowo została przewidziana nagroda dla zwycięskich projektów pochodzących z pięciu państw: Bułgarii, Litwy, Polski, Portugalii i Włoch. Nagrodzone projekty pochodzące z tych państw zostaną zaprezentowane na billboardach w ramach ogólnokrajowych kampanii.

- Konkurs to doskonała okazja, aby nie tylko dyskutować o zmianie klimatu. Zgłaszając projekty, uczestnicy pomogą nam pokazać, że tworzenie świata, jaki lubimy i klimatu, który nam odpowiada, jest zadaniem wykonalnym, na które możemy sobie pozwolić. Nie sprawi to bynajmniej, że nasze życie stanie się szare i monotonne – mówi Connie Hedegaard, Komisarz UE ds. działań w dziedzinie klimatu.

Konkurs rozpoczął się 11 lutego, a zgłoszenia do udziału można składać do 14 czerwca 2013. Inicjatywa nie zakłada żadnych barier i dodatkowych kryteriów determinujących wzięcie w nim udziału. Można zgłaszać różne projekty: małe i duże, realizowane zarówno przez osoby prywatne, jak i organizacje mające siedzibę w państwie członkowskim UE. Każdy ze zgłoszonych pomysłów musi spełniać tylko jeden warunek: głównym celem zgłaszanej inicjatywy musi być ograniczenie emisji gazów cieplarnianych. Takim projektem mogą być np.: rower o napędzie elektrycznym służący do transportu towarów, innowacyjny proces produkcyjny zmniejszający emisję gazów cieplarnianych i wysokość rachunków za energię, czy zrównoważone rozwiązania w zakresie budownictwa lub ogrzewania.

W całej Europie istnieje wiele praktycznych przykładów niskoemisyjnych działań, które są korzystne dla klimatu, a jednocześnie poprawiają jakość naszego życia. Konkurs „Świat, jaki lubisz” ma na celu stworzenie platformy do zaprezentowania takich projektów oraz uhonorowania tych najbardziej kreatywnych, praktycznych i skutecznych.

O co w tym wszystkim chodzi
W maju i czerwcu na stronie internetowej world-you-like.europa.eu będzie można zagłosować na najbardziej kreatywną i inspirującą inicjatywę spośród tych, które znajdą się na liście finalistów. Spośród dziesięciu najbardziej popularnych projektów jury pod przewodnictwem Connie Hedegaard wyłoni trzech zwycięzców, którzy zostaną uhonorowani podczas ceremonii przyznania nagród Sustainia w Kopenhadze w październiku 2013 r. Gospodarzem uroczystości będzie partner kampanii – organizacja Sustainia, która działa na rzecz zrównoważonego rozwoju. Na jej czele stoi Arnold Schwarzenegger. Zadaniem organizacji Sustaina jest wyszukiwanie i popularyzacja wartościowych, dostępnych rozwiązań.

Klimatyczne spotkanie

W ramach ogólnoeuropejskiej kampanii informacyjnej Świat, jaki lubisz. Klimat, który Ci odpowiada, europejska komisarz ds. działań w dziedzinie klimatu Connie Hedegaard otwiera serię wydarzeń publicznych, aby zaangażować Europejczyków w debatę na temat zmian klimatu oraz zachęcić do podjęcia indywidualnych działań mogących je ograniczyć. Już 17 maja w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie komisarz Hedegaard weźmie udział w konferencji „Wizje świata, jaki lubisz: Przechodzenie na gospodarkę niskoemisyjną w Polsce”.

O kampanii

Konkurs jest częścią kampanii „Świat, jaki lubisz. Klimat, który Ci odpowiada”. Od momentu inauguracji w październiku 2012 r. kampanię śledzi ponad 20 tys. użytkowników mediów społecznościowych. Przyłączyło się do niej ponad 130 oficjalnych partnerów, w tym władze publiczne, organizacje pozarządowe, środowiska akademickie i przedsiębiorstwa. Celem kampanii jest zaprezentowanie istniejących oszczędnych rozwiązań zbliżających nas do osiągnięcia unijnego celu zakładającego zmniejszenie do 2050 r. emisji gazów cieplarnianych o 80-95 proc., a także zachęcanie do opracowywania nowych rozwiązań.

Więcej informacji na temat kampanii i konkursu, w tym kryteria selekcji, można znaleźć na stronie internetowej kampanii oraz na Facebooku i Twitterze:
http://world-you-like.europa.eu/pl/
www.facebook.com 
twitter.com https://twitter.com/EUClimateAction#worldulike

Informacje na temat nagrody przyznawanej przez organizację Sustainia można znaleźć w serwisie internetowym: www.sustainia.me

Opis i plan działań Komisji znajduje się na stronie internetowej Dyrekcji Generalnej ds. Działań w dziedzinie Klimatu pod adresem: ec.europa.eu/clima

Źródło: ulicaekologiczna.pl

No Impact Man w Polsce – wykłady Colina Beavana
czwartek 2013-05-16

Rok bez elektryczności, zakupów, samochodu i produkowania śmieci? 20-23 maja 2013 do Polski przyjeżdża Colin Beavan, No Impact Man, autor książki i bohater filmu o tym samym tytule. O tym jak i po co przez rok radykalnie ograniczał swój ślad ekologiczny, czy i jak da się tego dokonać opowie podczas spotkań w Łodzi, Krakowie i Warszawie.

Colin Beavan (aka No Impact Man) jest amerykańskim dziennikarzem, autorem książek oraz postacią medialną. Popularność zyskał dzięki eksperymentowi opisanemu w książce „No Impact Man”, w którym przez rok starał się ograniczyć ślad ekologiczny swój i swojej rodziny, przez m.in. zrezygnowanie z używania papieru i jednorazowych opakowań, radykalne ograniczenie konsumpcji, korzystanie wyłącznie z produktów lokalnych, rezygnację z transportu indywidualnego itp.

Magazyn Time uznał go za autora jednego z 10 najbardziej inspirujących blogów związanych z ochroną środowiska, wg MSN był jednym z najbardziej wpływowych mężczyzn roku 2008, zaś Elle wymienił go wśród tak zwanych „Eco-illuminators”, osób otwierających oczy na problemy związane z ochroną środowiska.

No Impact przyjeżdża do Polski w związku z pierwszą edycją Eksperymentu No Impact Week, realizowanego w Polsce przez Fundację Sendzimira jako Tydzień inny niż wszystkie. W sumie w Eksperymencie w Polsce wzięło już udział ponad 400 osób.

Spotkania z Colinem Beavanem odbędą się w Krakowie (20 maja), łodzi (21 maja) i Warszawie (23 maja). Zapewnione zostanie tłumaczenie na język polski. Wstęp wolny.
Kraków, Akademia Górniczo-Hutnicza, ul. Kawiory 26 A, Budynek D-11, sala 216 – 20 maja, godz. 16:30
Łódź, Uniwersytet Łódzki, Wydział Ekonomiczno-Socjologiczny, ul. POW 3/5, sala E306– 21 maja, godz. 15:00
Warszawa, Forum Odpowiedzialnego Biznesu, ul. Szpitalna 5/5 – 23 maja, godz. 10:00

Więcej informacji na stronie: www.innytydzien.pl

Na wykłady obowiązuje rejestracja: http://moje-ankiety.pl/respond-42403.html

 Źródło: ulicaekologiczna.pl

Minister środowiska: ustawa łupkowa do końca roku
czwartek 2013-05-16

Według ministra środowiska, projekt ustawy dotyczącej wydobycia gazu łupkowego w Polsce powinien być przyjęty przez rząd do końca czerwca. Zdaniem Marcina Korolca, ustawa wejdzie w życie do końca roku. Nowe przepisy mają dotyczyć zarówno prawa podatkowego, jak i geologicznego.

– Myślę, że projekt ustawy zostanie przyjęty przez polski rząd do końca tego półrocza, jeszcze w czerwcu – mówi Agencji Informacyjnej Newseria minister środowiska Marcin Korolec. – Następnie będzie dyskutowany w parlamencie. Sądzę, że przed końcem roku ustawa zostanie uchwalona i podpisana przez pana prezydenta.

Nowe regulacje mają objąć zarówno prawo geologiczne, jak i prawo podatkowe. Resort środowiska pracuje nad znowelizowaniem m.in. Prawa geologicznego i górniczego. Z kolei kwestie podatkowe znajdują się w gestii Ministerstwa Finansów. Zgodnie z zapowiedziami, „government take”, czyli maksymalne obciążenia dla przedsiębiorców nie przekroczą 40 proc. zysków brutto z produkcji gazu i ropy.

– Poziom regulacyjny i prawo podatkowe będą dyskutowane łącznie. Nawet jeśli są opisane w dwóch różnych aktach prawnych – wyjaśnia Korolec.

Obaw resortu środowiska nie budzą decyzje koncernów o wycofywaniu się z Polski. W ostatnim tygodniu taką decyzję podjęły dwie amerykańskie firmy, zajmujące się poszukiwaniem gazu łupkowego: Talisman Energy i Marathon Oil. Wcześniej zrezygnował Exxon Mobil. Według niektórych ekspertów, przyczyną były planowane nadmierne obciążenia podatkowe i brak stabilnych regulacji prawnych.

– Konsolidacja na tym rynku będzie następowała i jest to proces naturalny – twierdzi minister środowiska. – Ponadto przedsiębiorstwa, które decydują się na wyjście z Polski, odstępują koncesje innym podmiotom.

Koncesje Exxon Mobil przejął francuski koncern Total i polski Orlen Upstream.

– Problemem nie są odejścia firm, lecz to, że te które u nas działają, podejmują stosunkowo mało wysiłku, jeśli chodzi o realne wiercenia. Tych wierceń realnie było dosłownie kilka. Tymczasem, żeby mieć wiedzę, ile tego gazu mamy i czy rzeczywiście możemy się o niego oprzeć, to musimy mieć do czynienia z dziesiątkami i setkami odwiertów – mówi Korolec.

Minister środowiska nie zgadza się z twierdzeniem, że przyczyną niskiej ilości odwiertów jest brak odpowiednich przepisów.

– Moim zdaniem przyczyną są warunki geologiczne. Potrzeba też czasu, byśmy nauczyli się współpracować z firmami wydobywczymi. A regulacje dotyczące prawa geologicznego w krótkim czasie będą gotowe – przekonuje rozmówca Newserii.

Źródło: Newseria

Ziemia na klimatycznej krawędzi
czwartek 2013-05-16

Jak ogłosili naukowcy z obserwatorium Mauna Loa, poziom koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze sięgnął 400 ppm (cząstek na milion). Nigdy wcześniej w historii człowieka, stężenie dwutlenku węgla nie było tak wysokie. 

Przekroczenie tego krytycznego poziomu oznacza, że zahamowanie wzrostu średniej globalnej temperatury może być jeszcze trudniejsze, niż prognozowano do tej pory. Bez odejścia od paliw kopalnych i głębokiej transformacji w kierunku czystej energii, katastrofalnych skutków zmian klimatu nie uda się powstrzymać – przypomina organizacja ekologiczna WWF Polska. Konieczność obniżenia emisji gazów cieplarnianych rysuje się teraz jeszcze wyraźniej, jako jedyna odpowiedź, na jaką możemy sobie pozwolić – mówi Monika Marks z WWF Polska. - Ostatnim razem, kiedy poziom koncentracji CO2 w atmosferze był tak wysoki, jak dziś, średnia temperatura na Ziemi była około 3-4 stopnie wyższa. A ostatnim razem, kiedy globalna temperatura była tak wysoka, poziom morza sięgał 40 metrów wyżej niż dzisiaj.

Poziom koncentracji CO2 stopniowo wzrasta od 200 lat, osiągając 280 ppm na początku rewolucji przemysłowej i 316 ppm w 1958, kiedy obserwatorium Mauna Loa rozpoczęło pomiary (wizualizacja tych pomiarów znana jest jako tzw. krzywa Keelinga). Stacja obserwacyjna, zlokalizowana jest 3,4 km npm, z dala od wielkich źródeł zanieczyszczeń. Jest to pierwszy tak wysoki poziom koncentracji CO2 od około 4,5 miliona lat. Kiedy w pliocenie stężenie wynosiło między 365 a 415 ppm, świat był o wiele cieplejszy. Średnie stężenie w roku 2012 wynosiło 393,82 ppm. Średni roczny wzrost wyniósł w 2012 r. 2,66 ppm. To drugi najszybszy przyrost stężenia CO2 w historii pomiarów (pierwszy w 1998).

Zdaniem naukowców nie ma żadnych wątpliwości, że to człowiek jest odpowiedzialny za wzrastający poziom koncentracji CO2 w atmosferze. Większość antropogenicznych emisji pochodzi z sektora energetycznego, przede wszystkim ze spalania paliw kopalnych. Jeśli poziom stężenia dwutlenku węgla w atmosferze będzie wzrastał, możemy spodziewać się że letnie temperatury, które dotychczas notowane były jako rekordowe, staną się przeciętne dla tej pory roku. Ekstremalne susze staną się normą. Nawałnice i powodzie będą coraz częstsze.

Społeczności i rządy całego świata już dziś zmagają się z suszami, utratą plonów, ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Nawet w bogatych państwach, takich jak USA. Jeśli poziom koncentracji CO2 będzie nadal rosnąć wysiłki związane z przystosowaniem do zmian klimatu mogą okazać się bezowocne. Ale ten trend może ulec zmianie, jeśli dokonamy właściwych wyborów.

Szybki zwrot w kierunku odnawialnych źródeł energii, wsparty znaczącym wzrostem efektywności energetycznej pomoże znacznie ograniczyć emisje CO2, a dzięki temu ustabilizować i ograniczyć koncentrację CO2 w atmosferze – tłumaczy Marks. - Koszt produkcji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych znacząco spadł, a w 2011 r. inwestycje w odnawialne źródła przekroczyły inwestycje w produkcję energii ze źródeł kopalnych, po raz pierwszy. Odnawialna energia może stać się nową normą. Jednak wymaga zobowiązań ze strony rządów, jeśli ma się to stać szybko i mieć wystarczająco duży zasięg.

Źródło: WWF

Zaoszczędzimy 23 miliony złotych rocznie dzięki energooszczędnym budynkom publicznym
poniedziałek 2013-05-13

Polska zdecydowała się podnieść standard energetyczny dla nowych budynków użyteczności publicznej – informuje WWF Polska. Dzięki temu roczne koszty utrzymania 900 obiektów finansowanych z budżetu państwa spadną o prawie 23 miliony złotych. Jak podkreślają eksperci Instytutu Techniki Budowlanej, którzy przygotowali analizę prezentującą skutki wejścia w życie regulacji, zwrot takiej inwestycji nastąpi już po 8 latach.

Zmiany w przepisach powstały w wyniku uzgodnień pomiędzy Ministerstwami Gospodarki, Finansów oraz Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Analitycy Instytutu oceniają, że w Polsce rocznie wydaje się około 900 decyzji o pozwoleniu na budowę obiektów użyteczności publicznej. Doprowadzenie ich do wyższego standardu energetycznego będzie wiązało się z dodatkowym wydatkiem rzędu 100 zł za metr kwadratowy, co oznacza, że w 2014 roku nakłady na ten cel wyniosą prawie 171 mln zł. Jak podkreślają eksperci koszty te ze względu na rozwój technologii pozwalających na efektywne wykorzystanie odnawialnych źródeł energii będą jednak systematycznie spadać, by w 2018 roku osiągnąć pułap 139 mln zł.

Jak wynika z analizy Instytutu Techniki Budowlanej nowe uregulowania doprowadzą do obniżenia rachunków związanych z kosztami utrzymania i eksploatacji budynków. Wyższy standard energetyczny zapewni energooszczędnym obiektom zmniejszone zapotrzebowanie na energię wykorzystywaną do ogrzewania, wentylacji i przygotowania ciepłej wody użytkowej. Będzie się to wiązało z rocznymi oszczędnościami na poziomie 9,8 mln zł. Z kolei niższe koszty oświetlenia budynków pozwolą na redukcję wydatków sięgającą 13 mln zł. Oznacza to, że w połączeniu ze spadkiem zapotrzebowania na energię do ich chłodzenia kwota rocznych oszczędności wyniesie blisko 23 mln zł. Dzięki temu energooszczędne obiekty skonstruowane w myśl nowych przepisów zwrócą się po około 8 latach eksploatacji.

Należy podkreślić, że budynki odpowiadają za 40 procent łącznego zużycia energii w Unii Europejskie - mówi Monika Marks z WWF Polska. - W związku z tym, cieszy nas fakt, że przedstawiciele administracji centralnej zaczynają dostrzegać potencjał w stosowaniu nowoczesnych rozwiązań w obiektach użyteczności publicznej. Wypracowane porozumienie pozwoli nie tylko zmniejszyć straty energii w budynkach, ale również przyczyni się do poprawy stanu środowiska naturalnego poprzez redukcję emisji CO2 do atmosfery. Co więcej przyniesie znaczne ograniczenie wydatków związanych z ich użytkowaniem. Sektor publiczny odgrywa ważną wzorcową rolę i powinien jako pierwszy podjąć działania, wykazując tym samym, że efektywność energetyczna się po prostu opłaca.

Źródło: WWF

Wkrótce rozpocznie się kolejny nabór wniosków o dofinansowanie z funduszy EOG
poniedziałek 2013-05-13

Ponad 67 milionów euro wynosi alokacja z funduszy EOG na planowany, otwarty nabór wniosków o dofinansowanie projektów ukierunkowanych na poprawę efektywności energetycznej w budynkach i wzrost produkcji ze źródeł odnawialnych.

Komitet ds. Wyboru Projektów dla Programu Operacyjnego PL04 Oszczędzanie energii i promowanie odnawialnych źródeł energii, zatwierdził kryteria wyboru projektów - dokumenty do pobrania opublikowane są na stronie internetowej Ministerstwa. Przyjęte kryteria zostały przekazane do konsultacji do Biura Mechanizmów Finansowych w Brukseli i mogą ulec zmianom w wyniku zgłoszonych uwag.

Ogłoszenie naboru jest planowane na koniec maja 2013 roku.

Zobacz szczegóły i dokumenty

Źródło: Ministerstwo Środowiska

Resort gospodarki chce stworzyć fundusz do interwencji na rynku energii
czwartek 2013-05-09

Ministerstwo Gospodarki rozmawia z przedsiębiorcami i instytucjami mogącymi powołać fundusz, który stabilizowałby rynek zielonych certyfikatów. Miały one zachęcać do inwestowania w nowoczesne, ekologiczne technologie, jednak ten instrument okazał się nieskuteczny i mało przewidywalny. Dlatego ministerstwo chce, by jeszcze w tym roku przy wsparciu ze strony państwa powstał fundusz, za pomocą którego możliwa byłaby interwencja na rynku.

– Rynek zielonych certyfikatów jest kryzysowy i niestabilny, a to nie sprzyja rozwojowi energetyki odnawialnej – podkreśla w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Jerzy Witold Pietrewicz, wiceminister gospodarki.

Od niemal roku zielone certyfikaty taniały tak mocno, że przedsiębiorcom zajmującym się sprzedażą energii elektrycznej odbiorcom końcowym, nie opłacało się inwestować w zielone technologie. Mogli kupić te świadectwa pochodzenia energii elektrycznej wytworzonej w odnawialnych źródłach energii po ok. 100 zł/MWh, czyli taniej niż zapłaciliby za pozyskanie własnych certyfikatów (muszą określoną ich liczbę uzyskać i przedstawić do umorzenia Prezesowi Urzędu Regulacji Energetyki lub uiścić opłatę zastępczą, która wynosi ok. 280 zł/MWh).

– Państwo powinno zrobić wszystko, żeby ten rynek ustabilizować. Takie działania podejmujemy. Mają one w dużej mierze mają charakter długofalowy. Natomiast dla decyzji inwestycyjnych potrzebna jest też krótkookresowa stabilność rynku – uważa wiceminister.

Stąd poszukiwanie rozwiązań instytucjonalnych i pomysł utworzenia specjalnego funduszu stabilizującego. Miałby on skupować zielone certyfikaty w przypadku dużej nadpodaży i spadku cen. Zdaniem wiceministra, państwo nie powinno mocno ingerować w rynek, więc taka instytucja mogłaby zostać powołana przez jego uczestników.

– Ma to być system dobrowolny dla uczestników rynku, nie będziemy regulowali go żadną ustawą. W związku z tym on musi być do przyjęcia dla stron, one muszą widzieć w tym swój interes, dlatego też rozmawiamy z rynkiem na ten temat i odbiór jest bardzo pozytywny – mówi Jerzy Witold Pietrewicz.

Rząd zamierza wspierać utworzenie funduszu licząc, że nastąpi to jeszcze w tym roku.

– Uczestnicy rynku mogliby tworzyć odpis np. od zielonych certyfikatów, który zasilałby fundusz stabilizacyjny. Jego przeznaczeniem byłaby rola interwencyjna, a więc niedopuszczanie do nadmiernych wahań cenowych na tym rynku. Kluczowa jest kwestia zasilania, czyli środki finansowe. W naszej ocenie mogłoby to być partnerstwo publiczno-prywatne – informuje Jerzy Witold Pietrewicz.

Wówczas, według resortu, naturalnym partnerem publicznym wydaje się być Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Tu jednak przeszkodą mogą okazać się unijne przepisy mówiące o dopuszczalności pomocy publicznej tylko w określonych sytuacjach. Trwają analizy, czy taka formuła jest możliwa do zastosowania.

Zielone certyfikaty są to prawa majątkowe, które co roku muszą kupować spółki sprzedające energię odbiorcom, jeśli nie produkują jej wystarczająco dużo z odnawialnych źródeł. Ma to mobilizować do produkcji ekologicznej energii. Jednak w ciągu ostatnich dwóch lat jej produkcja była większa niż ustawowy obowiązek. Dodatkowo część spółek, zamiast kupować zielone certyfikaty, wolała odprowadzać tzw. opłatę zastępczą. To sprawiło, że doszło do akumulacji certyfikatów na rynku, a cena, jaką trzeba za nie zapłacić, spadła nawet do 30 proc. ich wartości. Stąd pomysły na zmianę systemu wsparcia produkcji energii z odnawialnych źródeł.

Źródło: Newseria

Komisarz UE ds. środowiska: gospodarka niskoemisyjna szansą Europy
czwartek 2013-05-09

Komisja Europejska nadal popiera pomysł backloadingu na rynku CO2. Technologie niskoemisyjne to przyszłość, a gospodarki, które zaczną je stosować jak najwcześniej, w dłuższej perspektywie czasu skorzystają na tym w znaczącym stopniu – mówi Janez Potočnik, komisarz UE ds. środowiska.

Parlament Europejski odrzucił 16 kwietnia br. propozycję Komisji Europejskiej dotyczącą tzw. backloadingu na rynku emisji CO2. Co sądzi pan o decyzji Parlamentu Europejskiego?

- Jestem rozczarowany. Europa potrzebuje prężnego rynku emisji CO2, ponieważ jest to najlepszy sposób osiągnięcia wyznaczonych przez nas celów klimatycznych oraz przyspieszenia procesu wprowadzania w życie innowacji. Może się to wydawać paradoksalne, ponieważ inne rynki emisji CO2 na świecie zdają się zmierzać w odwrotnym kierunku.

Nie zapominajmy jednak, że to nie koniec. W chwili obecnej propozycja powróciła do komisji Parlamentu Europejskiego ds. środowiska w celu dalszego rozpatrzenia.

Widać wyraźnie, że powinniśmy zastanowić się nad sposobem, w jaki Parlament zagłosował w zeszłym miesiącu i starannie przemyśleć dalsze kroki. Stanowisko Rady Europy będzie tutaj istotnym czynnikiem, zaś państwa członkowskie już omawiają zaistniałą sytuację na tym forum. Tutaj, w Komisji, jesteśmy niezmiennie przekonani, że w krótszej perspektywie czasu backloading pomoże przywrócić zaufanie do europejskiego systemu handlu emisjami (EU ETS), a także zapełnić powstałą pustkę do czasu podjęcia przez nas decyzji w sprawie zastosowania środków o bardziej formalnym charakterze. W każdym przypadku istnieć będą również inne możliwości.

Politycy i przedstawiciele przemysłu z wielu krajów UE dowodzą, że ograniczenie emisji CO2 będzie miało szkodliwy wpływ na gospodarki krajów europejskich. Czy zgadza się pan z tym stwierdzeniem?

- Nie. Jestem głęboko przekonany, że technologie niskoemisyjne to przyszłość, a gospodarki, które zaczną je stosować jak najwcześniej, w dłuższej perspektywie czasu skorzystają na tym w o wiele większym stopniu. Europa posiada coś, co często nazywam cichą większością podmiotów wprowadzających innowacje - przedsiębiorców, firm i pracowników etatowych, którzy tworzą najbardziej wyrafinowane technologie i opracowują nowe metody produkcji, które dostarczać będą rozwiązań potrzebnych nam w gospodarce przyszłości. Europa znana jest z bogatych tradycji w tej dziedzinie, choć w chwili obecnej istnieje zagrożenie, że niektórzy spośród naszych partnerów handlowych pozostawią nas w tyle.

Źródło: wnp.pl

Będą ulgi dla przedsiębiorstw energochłonnych
środa 2013-05-08

„Solidarność” grozi strajkiem generalnym, jeśli rząd nie spełni jej postulatów. Jednym z nich jest stworzenie specjalnej ustawy wspierającej przedsiębiorstwa energochłonne. Tymczasem posłowie od miesięcy pracują nad nowelizacją Prawa energetycznego, gdzie przewidziane są ulgi dla takich firm.

NSZZ „Solidarność" domaga się w swoich postulatach przesłanych do premiera, by rząd przygotował ustawę dającą wsparcie przedsiębiorstwom energochłonnym. Konkretnych rozwiązań jednak związek nie przedstawił.

– Sama propozycja nie jest nowa. Ona zresztą wychodzi naprzeciw zaleceniom, rekomendacjom Komisji Europejskiej. My do tego się przygotowujemy – przekonuje w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Jerzy Witold Pietrewicz, wiceminister gospodarki odpowiedzialny za energetykę odnawialną.

W ramach tzw. małego trójpaku energetycznego, czyli nowelizacji Prawa energetycznego, posłowie proponują, by odbiorcy przemysłowi z odpowiednich branż zostali częściowo zwolnieni z obowiązku zakupu zielonych certyfikatów. W tym roku wynosi on 12 proc. wolumenu zużytej energii. W katalogu tych branż znaleźli się m.in. producenci węgla kamiennego lub rud metali nieżelaznych, papieru, chemikaliów, a także żywności. Skorzystać z ulg mogą przedsiębiorcy zużywający przynajmniej 100 GWh energii rocznie, której koszt wyniósł nie mniej niż 3 proc. w zależności od poziomu energochłonności swojej produkcji.

– Będziemy mieli trzy przedziały, w zależności od tego, czy udział energii jest mniejszy bądź większy, ta pomoc będzie wyższa. Dotyczy to ulgi w zakresie zielonych certyfikatów, gdzie obowiązki związane z uiszczaniem ich będą do 80 proc. mniejsze – informuje wiceminister.

Zgodnie z tymi propozycjami, odbiorcom energochłonnym zakres obowiązku uzyskania i umorzenia świadectw pochodzenia będzie zmniejszony o 80 proc., jeśli koszt energii przekracza 12 proc. wartości jego produkcji; o 40 proc., jeśli koszt energii wynosi między 7 a 12 proc. wartości jego produkcji i o 20 proc., jeśli ten koszt jest pomiędzy 3 a 7 proc. wartości produkcji.

– To są propozycje resortu gospodarki. Znalazły się w tzw. małym trójpaku energetycznym. W związku z tym jest szansa, że bardzo szybko wejdą w życie – mówi Jerzy Witold Pietrewicz. – Wbrew pozorom takich przedsiębiorców w Polsce nie jest dużo. Mogę powiedzieć, że w każdym z tych przedziałów jest to kilkanaście firm.

Zielone certyfikaty to prawa majątkowe. Co roku przedsiębiorcy zajmującym się sprzedażą energii elektrycznej odbiorcom końcowym, określoną ich liczbę muszą uzyskać i przedstawić do umorzenia Prezesowi Urzędu Regulacji Energetyki. Jeśli tego nie zrobią, muszą uiścić opłatę zastępczą, która wynosi ok. 280 zł/MWh. Jest to dowód, że część energii, którą wytworzyli pochodzi z odnawialnych źródeł energii (OZE). Jeśli dana firma nie produkuje energii z OZE, może zapłacić za taki certyfikat innej.

Nowością jest to, że same przedsiębiorstwa, które do tej pory kupowały energię, będą mogły kupić i umorzyć certyfikaty (teraz robią to tylko sprzedawcy energii). To może oznaczać, że będą mniej płacili za prąd, bo kupią na rynku tańsze certyfikaty. Dodatkowo będą musieli przedstawić mniejszą liczbę tych świadectw niż sprzedawcy energii, co także przyniesie oszczędności.

Źródło: Newseria

Topnieje lodowy dom ludzi i reniferów - Arktyka stoi u progu wielkich zmian
wtorek 2013-05-07

Nawet sto tysięcy ludzi na ziemi zajmuje się hodowlą ok. 2,5 mln reniferów. Przetrwaniu ich wielowiekowej tradycji i kultury zagrażają zmiany klimatu i coraz większe zainteresowanie surowcami w rozmarzającej Arktyce.

Dla ogromnej grupy mieszkańców rejonu arktycznego i subarktycznego "renifery to praktycznie wszystko - pozwalają się najeść, ubrać, są środkiem transportu i punktem odniesienia do świata, gdyż zajmowanie się tymi zwierzętami wymusza na ludziach koczowniczy tryb życia" - tłumaczył w rozmowie z PAP dyrektor Międzynarodowego Centrum Hodowli Reniferów (ICR) w Norwegii, Anders Oskal.

Właśnie z powodu migracji reniferów nigdy nie udomowiono w takim stopniu, jak krów czy świń. Zwierzęta te migrują niemal przez okrągły rok w poszukiwaniu letnich pastwisk, okolic, gdzie przetrwają zimę, miejsc godów i rozrodu. Ich hodowcy poddają się temu rytmowi i też wędrują. "To bardzo tradycyjne, koczownicze życie, w bliskiej łączności z naturą. Jest to jednocześnie model zarządzania Arktyką, dostosowany do jej trudnych warunków" - zauważył Oskal.

Ludy północy wyjątkowo intensywnie odczuwają zmiany związane z ociepleniem, zauważane także w innych częściach Ziemi. Ocieplenie ma na hodowców reniferów bezpośredni wpływ, gdyż przekłada się na cykle pojawiania się i zanikania śniegu, dostępność i jakość pastwisk. Coraz większym wyzwaniem będą cieplejsze lata, zmieniające się gatunki roślin i długość sezonu wegetacji.

Od jakiegoś czasu eksperci badają ludy północy pod kątem zdolności do przystosowania - podkreślił Oskal. Studenci wypytują pasterzy o ich obserwacje związane ze zmianami w środowisku; na uczelniach powstają instytuty badające problemy Arktyki i lokalne strategie adaptacji. Naukowcy znają coraz więcej przykładów wykorzystania przez pasterzy tradycyjnej wiedzy, pozwalającej dostosować się do nowych warunków, jak choćby do owadów, często licznych i należących do niespotykanych wcześniej gatunków, pojawiających się na północy podczas coraz wilgotniejszego lata. Niektóre z tych owadów mogą zagrażać zdrowiu zwierząt. Pasterze trzymają je na dystans, paląc specjalne odmiany mchu, który daje intensywny dym, albo zatrzymując się w chłodniejszych, wolnych od owadów okolicach, np. w korytach rzek, gdzie przez cały rok trzyma wieczna zmarzlina.

Wyrazem przystosowania jest też selekcja, dzięki której zwierzęta lepiej sobie radzą w lokalnych warunkach. Tak właśnie postępują Czukcze, których renifery "są niczym kulturyści" - tłumaczył Oskal na kwietniowej konferencji Arctic Science Summit Week w Krakowie. Samce stają się duże i silne także dzięki kastracji. Później łatwiej im brnąć nawet w bardzo wysokim śniegu.

Zdaniem dyrektora ICR tradycyjna wiedza pasterzy reniferów "to nie muzeum, a wiedza przyszłości". Mogą z niej korzystać nie tylko hodowcy, ale i politycy czy badacze, którzy chcą monitorować zmiany klimatu i lepiej na nie reagować - mówił.

Jak podkreślają eksperci, ważniejsze od zmian klimatu będą ich pośrednie konsekwencje, związane z topnieniem lodu morskiego w Arktyce i otwieraniem nowych szlaków żeglownych, zmianami w łowiskach czy napływem turystów.

Jednak przede wszystkim przyszłość bogatej kultury związanej z hodowlą reniferów stoi pod znakiem zapytania dlatego, że zajmuje ona tereny bogate w zasoby ropy i gazu, które z powodu ocieplenia stają się coraz bardziej dostępne. "Na naszych oczach Arktyka staje się integralną częścią globalnej ekonomii. Z powodu kryzysu paliwowego realizuje się tam inwestycje, które jeszcze niedawno były nieopłacalne. Rozwój jest coraz bardziej intensywny i zmienia życie ludzi z północy" - mówił Oskal.

Oś konfliktu ma związek w rozwojem infrastruktury (np. budowy sieci rurociągów) na terenach zajmowanych przez pastwiska i na szlakach migracji reniferów.

"Zasoby są bardzo ważne dla arktycznych państw i całej ludzkości. Trzeba też zrozumieć, że hodowla reniferów nie stoi w sprzeczności z rozwojem regionu. Dlatego pytanie nie brzmi: +czy je wydobywać?+, ale: +jak powinno się to robić?+ - podkreślił Oskal. - Włączenie społeczności hodowców w procesy związane z rozwojem regionu już na najwcześniejszych etapach pozwoli wykorzystać ich bogatą wiedzę na temat regionu i pogodzić rozwój z interesami miejscowych".

Wyraźny konflikt widać na terenach zajmowanych przez Nieńców, zamieszkujących północ Rosji, na styku Europy i azjatyckiej części Syberii, gdzie na tradycyjne tereny wypasu wkroczyły firmy wydobywcze. Skalę problemu pozwala ocenić projekt MODIL-NAO, realizowany przez Norweski Instytut Polarny (NIP) wraz ze stowarzyszeniem Nieńców z regionu Jasawiej. W ramach projektu zbierane są dane satelitarne czy pochodzące z analiz, np. prawniczych. Wiedzy nt. warunków życia miejscowych (np. hodowli reniferów, dostępności zwierzyny łownej, struktury wydatków i przychodów, wpływu obecności instalacji wydobywczych na tradycyjne życie w tundrze) dostarczają kwestionariusze wypełniane przez samych Nieńców. W efekcie powstaje baza danych obrazująca sposób wykorzystania ziemi przez jej tradycyjnych mieszkańców i firmy wydobywcze.

"Tubylcy potrzebują wiedzy, by pertraktować z władzami oraz firmami i uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. Chodzi o wiedzę na temat ich zysków i strat, rozwoju okolic oraz wpływu różnych procesów na ich tereny. Władze i firmy nie dostarczają im wystarczającej liczby danych" - podkreślał na krakowskiej konferencji Winfried Dallmann z NIP.

Dotychczasowe analizy pozwoliły ustalić, że rozwój przemysłu wydobywczego w regionie powoduje degradację pastwisk i zmniejszanie ich powierzchni. W tym samym czasie wśród społeczności Nieńców widać zanik tradycyjnej wiedzy, zmianę tradycyjnych wartości, pojawia się bezrobocie i alkoholizm. Miejscowi narzekają na składowanie odpadów w obrębie ich pastwisk, kłusownictwo czy ataki bezpańskich psów na renifery.

Jednocześnie ustalono, że tubylcy mają minimalny (lub żaden) wpływ na decyzje podejmowane w związku z eksploracją w rejonie i budową instalacji wydobywczych. Problemem jest brak kontroli sposobów wykorzystywania środowiska przez firmy. Firmy wydobywcze rozjeżdżają letnie pastwiska reniferów, zanieczyszczają jeziora i rzeki. Tylko kilka firm przestrzega zobowiązań wobec miejscowych. Przy dwóch poziomach stanowienia prawa, krajowym i regionalnym, rozmywa się odpowiedzialność związana z wymuszaniem respektowania prawa - podkreślił Dallman.

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy dot. składowania CO2 (CCS)
poniedziałek 2013-05-06

Rada Ministrów przyjęła dziś projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo geologiczne i górnicze oraz niektórych innych ustaw, przedłożony przez Ministra Środowiska. Reguluje on kwestie dotyczące podziemnego składowania dwutlenku węgla.

Technologia wychwytywania i podziemnego składowania CO2 (ang.: Carbon Dioxide Capture and Storage - CCS) polega na jego wychwyceniu różnymi metodami głównie z instalacji przemysłowych, transportowaniu do miejsca składowania i zatłoczeniu do izolowanej formacji geologicznej w celu trwałego przechowywania. Zgodnie z przyjętym dziś projektem ustawy technologia CCS będzie na razie stosowana jedynie w przedsięwzięciach demonstracyjnych, które spełniają kryteria określone w decyzji Komisji nr 2010/670/UE z 3 listopada 2010 r.

Potrzebna koncesja

Zgodnie z projektem ustawy podziemne składowanie dwutlenku węgla, a także poszukiwanie lub rozpoznawanie kompleksów podziemnego składowania dwutlenku węgla będzie wymagało uzyskania pozwolenia (koncesji) udzielanej przez Ministra Środowiska. Koncesja będzie udzielana wyłącznie na potrzeby realizacji projektu demonstracyjnego. Koncesja na podziemne składowanie dwutlenku węgla będzie obejmować działalność związaną z eksploatacją podziemnego składowiska, a także okres po jego zamknięciu tj. zakończeniu zatłaczania dwutlenku węgla, związany z likwidacją instalacji oraz monitoringiem kompleksu podziemnego składowiska przez okres nie krótszy niż 20 lat od jego zamknięcia.

Po przekazaniu odpowiedzialności, KAPS CO2 będzie prowadził dalszy monitoring kompleksu podziemnego składowania dwutlenku węgla przez okres nie krótszy niż 30 lat.

Dodatkowe środki bezpieczeństwa

Istotnym rozwiązaniem jest obowiązek ustanowienia przez przedsiębiorcę zabezpieczenia finansowego związanego z podziemnym składowaniem dwutlenku węgla. Zadanie będzie realizowane z dwóch tytułów:
zabezpieczenia finansowego prowadzenia działalności polegającej na podziemnym składowaniu dwutlenku węgla oraz
zabezpieczenia środków związanego z przekazaniem odpowiedzialności za podziemne składowisko dwutlenku węgla Krajowemu Administratorowi Podziemnych Składowisk Dwutlenku Węgla (KAPS CO2.).

Dzięki wymienionym zabezpieczeniom możliwe będzie m.in. wypełnienie przez przedsiębiorcę obowiązków wynikających z koncesji na podziemne składowanie CO2, w tym np.: wymogów dotyczących bieżącego monitoringu składowiska czy jego zamknięcia.

Do ustawy (w dziale VI) dodano nowy rozdział 4a, w którym zawarto przepisy dotyczące wyłącznie podziemnego składowania dwutlenku węgla. Sprecyzowano warunki dotyczące lokalizacji podziemnego składowiska, ograniczając lokalizację wyłącznie do miejsc odpowiednich pod względem geologicznym i przyrodniczym, które będą gwarantować bezpieczeństwo zdrowia i życia ludzi oraz środowiska. Obszary lokalizacji kompleksów podziemnego składowania dwutlenku węgla zostaną wyznaczone w drodze rozporządzenia.

KAPS CO2

Zgodnie z projektem ustawy, w 2015 r. zostanie powołany Krajowy Administrator Podziemnych Składowisk Dwutlenku Węgla (KAPS CO2). Wykonywanie zadań KAPS CO2 zostanie powierzone Państwowemu Instytutowi Geologicznemu - Państwowemu Instytutowi Badawczemu. Jego zadaniem będzie m.in. nadzorowanie składowiska po jego zamknięciu. Do finansowania zadań KAPS CO2 będą wykorzystane środki pochodzące od przedsiębiorcy z zabezpieczenia środków oraz środki z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

link do projektu ustawy

***

Projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo geologiczne i górnicze oraz niektórych innych ustaw wprowadza zmiany w innych ustawach, w tym m.in. w ustawie o odpadach, o swobodzie działalności gospodarczej, o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko, Prawo ochrony środowiska. Przewidziano również zmianę ustawy - Prawo energetyczne w zakresie przesyłu dwutlenku węgla.

Źródło: Ministerstwo Środowisk
Tauron w Łaziskach uruchomił instalację do usuwania CO2
piątek 2013-04-26

Pilotowa instalacja aminowego usuwania dwutlenku węgla ze spalin rozpoczęła 25 kwietnia br. pracę w Elektrowni Łaziska. To pierwszy tego typu projekt badawczy w Polsce, prowadzony przez Grupę Tauron przy współpracy Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla.

Podstawę produkcji energii elektrycznej w Grupie Tauron stanowi węgiel kamienny - obecnie ponad 90 proc. portfela wytwórczego holdingu opiera się na tym paliwie. Dlatego Tauron rozwija czyste technologie węglowe, stawiając na wysokosprawne i ekologiczne jednostki węglowe, jak również inwestując w badania nad wychwytywaniem CO2. Tym samym Grupa realizuje zadania z zakresu polityki środowiskowej Unii Europejskiej, która zakłada m.in. ograniczenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery.

Ważnym projektem z tego obszaru jest pilotowa instalacja aminowego usuwania CO2 ze spalin, która 25 kwietnia rozpoczęła pracę w Tauron Wytwarzanie, oddział Elektrownia Łaziska.

- To pierwsze w Polsce zastosowanie tej technologii w funkcjonującej elektrowni. Liczymy, że efekty badań pozwolą na minimalizację wpływu działania instalacji na efektywność bloków energetycznych i przyczynią się do obniżenia wskaźników emisyjności jednostek wytwórczych w Grupie - mówi Dariusz Lubera, prezes zarządu Tauron Polska Energia.

Instalacja została zbudowana w systemie kontenerowym, który umożliwia sprawny transport, a tym samym daje szerokie możliwości jej zastosowania w różnych obiektach należących do Grupy TAURON.

- Przez najbliższy rok instalacja pozostanie na terenie Elektrowni Łaziska i będzie współpracować z konwencjonalnym blokiem 200 MW. Następnie zostanie przewieziona do Elektrowni Jaworzno III, gdzie będą prowadzone badania na spalinach z kotła fluidalnego - mówi Stanisław Tokarski, prezes zarządu Tauron Wytwarzanie.

Projekt instalacji pilotowej aminowego usuwania CO2 ze spalin prowadzą specjaliści Grupy Tauron oraz Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla.

- Innowacyjna instalacja do usuwania dwutlenku węgla ze spalin powstała w wyniku ścisłego współdziałania kadry inżynierskiej Taurona i Instytutu. Ten twórczy efekt współpracy jest ważnym krokiem dla energetyki w rozwoju niskoemisyjnych elektrowni węglowych i wytycza kierunki dla ich dalszego rozwoju - mówi Marek Ściążko, dyrektor ICHPW.

Po zakończeniu realizacji zadania badawczego jednostka pilotowa dalej będzie wykorzystywana do badań także na terenie innych bloków energetycznych, ułatwiając tym samym wdrażanie instalacji wychwytywania CO2 na skalę przemysłową.

Źródło: wnp.pl

Manipulowanie przy systemie emisji dwutlenku węgla to zamach na stabilność obrotu gospodarczego
wtorek 2013-04-23

Ani polscy konsumenci, ani przedsiębiorcy nie skorzystają na proponowanych zmianach w europejskim systemie handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla. A koszty jego funkcjonowania mają być wysokie. Dlatego na propozycji Komisji Europejskiej, by sztucznie podnieść cenę uprawnień, zyskałyby przede wszystkim zagraniczne koncerny energetyczne i instytucje finansowe.

– Wydaje się, że propozycja Komisji Europejskiej jest raczej ukłonem wobec silnych grup nacisku, takich jak duże koncerny energetyczne czy instytucje finansowe jak np. banki inwestycyjne, które mogą być głównymi beneficjentami podwyżki cen za CO2 – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Jerzy Kurella, doradca zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego ds. projektów energetycznych.

Na wzroście cen uprawnień do emisji CO2 skorzystają przede wszystkim zachodnie koncerny energetyczne czy chemiczne, które już wykorzystują zaawansowane i niskoemisyjne technologie (turbiny gazowe lub reaktory jądrowe) i nie potrzebują nabywać dodatkowych uprawnień, wręcz przeciwnie – mogą je odsprzedać. Zyskają też instytucje finansowe handlujące uprawnieniami do emisji CO2, gdyż rynek ten to de facto rynek papierów wartościowych, gdzie tak znaczące ograniczenie podaży automatycznie spowoduje wzrost cen uprawnień i skokowy wzrost marż finansowych za sprzedaż „dobra”, którego dostępność jest ograniczona.

Zdaniem eksperta na backloadingu zyskają więc istotni gracze branżowi, co jednak w niewielkiej mierze – bądź wcale – przełoży się na korzyści dla konsumenta. A i w niewielkiej skali doprowadzi do zwiększenia efektywności polskich firm energetycznych.

Backloading to propozycja Komisji Europejskiej, która zakłada administracyjną ingerencję w system emisji dwutlenku węgla (UE ETS). Ma polegać na wycofaniu 900 mln uprawnień do emisji CO2 w latach 2013-2015 i ponowne ich wprowadzenie na rynek w latach 2019-2020. W ubiegłym tygodniu odbyło się głosowanie nad nią w Parlamencie Europejskim, gdzie została odrzucona. Jednak zmiany systemu nadal są możliwe – ta propozycja zostanie skierowana do Komisji Środowiska przed możliwym ponownym głosowaniem w Parlamencie Europejskim.

– Ma to doprowadzić do wzrostu cen CO2 z obecnych niecałych 5 euro za tonę do ponad 15, może 20 euro za tonę. Nie jestem przekonany, że rzeczywiście tego typu administracyjne działanie Komisji Europejskiej spowoduje, że nasze przedsiębiorstwa będą bardziej technologicznie zaawansowane, będą inwestować w niskoemisyjne technologie – uważa Jerzy Kurella. – Również nie wydaje mi się, że wzrost cen do uprawnień do emisji CO2 – pobudzony metodami administracyjnymi – doprowadzi do długookresowego wzrostu cen energii elektrycznej, co mogłoby spowodować wzrost inwestycji polskich firm energetycznych.

Polska sprzeciwia się zmianom w systemie UE ETS, ponieważ przedsiębiorcy alarmują, że jest zbyt kosztowny dla nich i nieefektywny. Szef resortu środowiska, Marcin Korolec argumentuje również, że byłoby to administracyjne ingerowanie w system rynkowy. Ekspert z Banku Gospodarstwa Krajowego podkreśla, że w tym przypadku Polska staje się orędownikiem stabilizacji prawa i pewności obrotu w stosunkach gospodarczych.

– Propozycje Komisji Europejskiej dążące do zmian w systemie handlu emisjami sprowadzają się faktycznie do próby obejścia prawa. Ale co pewnie najważniejsze, naruszają – z wielkim trudem wywalczony – kompromis wobec Pakietu klimatyczno-energetycznego podpisanego w 2008 r. i który ma obowiązywać do 2020 r. – przypomina Jerzy Kurella.

Mimo sprzeciwu wobec propozycji KE, nie ma wątpliwości, że modernizacja polskiego systemu elektroenergetycznego musi zostać przeprowadzone jak najszybciej.

– Polskie przedsiębiorstwa energetyczne bazują na technologii z lat 70-tych, 80-tych, które są technologiami wysokoemisyjnymi i wysoko energochłonnymi – podkreśla Jerzy Kurella.

Dlatego konieczne jest, aby inwestowały one w ekologiczne, nowoczesne technologie. Jednak zdaniem eksperta nie należy przedsiębiorców mobilizować do tego poprzez administracyjne manipulowanie przy certyfikatach.

– Innowacyjność jest szansą dla Polski. Jestem przekonany, że państwo powinno wspierać wszelkie działania przedsiębiorców związane z nowoczesnymi technologiami. Kreatywność i innowacyjność powinny być znakiem rozpoznawczym polskich przedsiębiorców i Polski jako prężnej gospodarki nowej Europy. Alternatywą jest bycie krajem trzeciej kategorii, ale wtedy – jako państwo – zapłacimy niewspółmiernie wysoką cenę za obecne zaniechania. Wsparcie państwa to przede wszystkim dobre prawo i programy rządowe związane z dofinansowywaniem przedsiębiorców, którzy używają innowacyjnych technologii – konstatuje Jerzy Kurella. – W tym kontekście wydaje się, że rozwiązania zaproponowane w tzw. trójpaku energetycznym idą we właściwym kierunku i umożliwią prowadzenie inwestycji, zwłaszcza w obszarze energetyki rozproszonej, która w dużej mierze opiera się na nowoczesnych technologiach – i chociażby z tego powodu winna otrzymać wsparcie administracji państwowej, ale może przede wszystkim administracji samorządowej – podsumowuje Jerzy Kurella.

Europejski system handlu emisjami, wprowadzony na początku 2005 roku, jest pierwszym na świecie międzynarodowym systemem typu „ograniczenie-handel” (cap-and-trade) realizowanym na poziomie przedsiębiorstw, opartym na handlu zezwoleniami na emisje dwutlenku węgla (CO2) i innych gazów cieplarnianych. Ustalając cenę za każdą tonę wyemitowanego węgla, europejski system handlu emisjami ma zachęcać do inwestycji w technologie niskowęglowe. System miał zmusić zarządy przedsiębiorstw do wzięcia pod uwagę kosztów emisji, by poszukiwały innowacyjnych i mniej kosztownych sposobów walki ze zmianami klimatu.

Źródło: Newseria

Jak rozmawiać o gazie łupkowym
poniedziałek 2013-04-22

Proces europejskich konsultacji ws. gazu łupkowego powinien być transparentny i traktować wszystkie zainteresowane podmioty na równych zasadach. Ministerstwo Środowiska od początku zgłaszało wątpliwości dotyczące ankiety konsultacyjnej przedstawionej przez Komisję Europejską, w tym opóźnionego tłumaczenia na język polski czy pytań mogących sugerować odpowiedź. Krytycznie do ankiety odniosły się także niektóre inne państwa członkowskie.

Pod koniec marca Komisja Europejska zakończyła zbieranie ankiet w ramach konsultacji społecznych w sprawie niekonwencjonalnych paliw kopalnych, m.in. gazu łupkowego. Ministerstwo Środowiska od początku konsultacji zgłaszało Komisji Europejskiej zastrzeżenia dotyczące ankiety, w tym opóźnionego tłumaczenia na język polski czy pytań mogących sugerować odpowiedź. W ankiecie wypełnionej przez MŚ wyrażono także obawę, że wskazane uchybienia mogą skutkować niską przydatnością wyników konsultacji. Uwagi były zgłaszane pisemnie i podczas spotkań roboczych - formalnie i nieformalnie.

Opinię tę przedstawiciele ministerstwa przekazali również w ubiegłym tygodniu podczas posiedzenia specjalnej grupy roboczej powołanej przy Dyrekcji Generalnej ds. Środowiska Komisji Europejskiej (DG ENV), poświęconej tematyce gazu łupkowego. Krytycznie do ankiety odniosły się także niektóre inne państwa członkowskie.

Nic o nas bez nas

Ministerstwo intensywnie zabiegało o głos Polaków w tej ankiecie - wysyłało listy do zainteresowanych organizacji, czy linkowało do ankiety na portalach. Do podzielenia się poglądami na temat możliwości rozwoju niekonwencjonalnych paliw kopalnych na terenie Unii Europejskiej minister środowiska zapraszał m.in. przedsiębiorców prowadzących poszukiwania, administrację samorządową, think-tanki, instytucje naukowo-badawcze, jednostki nadzorowane przez Ministra Środowiska oraz polskich parlamentarzystów i europarlamentarstów. Informacja na temat konsultacji znalazła się także na stronie ministerstwa.

Opracowywanie wyników

W zeszłym tygodniu KE zapowiedziała, że część odpowiedzi udzielonych w ramach konsultacji nie będzie brana pod uwagę, ale jeszcze nie wyjaśniono, według jakiego klucza będzie przebiegać selekcja. Kwestia weryfikacji danych była także poruszana w trakcie posiedzenia specjalnej grupy roboczej powołanej przy DG ENV. Zgłoszenie uwag do opracowania wyników będzie możliwe dopiero po przedstawieniu przez KE szczegółów w tej sprawie.

Potrzeba rzetelnej wiedzy

Ministerstwo Środowiska, w przekazanej ankiecie wskazywało, że wyniki tak prowadzonych konsultacji nie mogą stanowić jedynej podstawy do podejmowania decyzji w zakresie przyszłego wydobywania węglowodorów w Europie. Konieczne jest wykorzystanie w procesie decyzyjnym między innymi dotychczasowych doświadczeń krajów UE w pracach poszukiwawczo-wydobywczych i monitoringu środowiskowym. Istotne jest też przeprowadzenie kampanii edukacyjno-informacyjnej, która dostarczy mieszkańcom rzetelnych informacji.

Źródło: Ministerstwo Środowiska