Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 19020247

Zrobimy prąd z morskich fal
środa 2013-07-17

Rozkołysany ocean wydaje się nieograniczonym źródłem energii. Zatem, jak wykorzystać fale morskie, by mogły stać się one źródłem energii? Naukowcy z Politechniki Łódzkiej pracują nad urządzeniem, które pozwoli uzyskać prąd z ruchu fal morskich.

Europejskie Stowarzyszenie Energii Oceanu EOEA (www.eu-oea.com) ocenia, że fale mogą nam dostarczyć 45 TWh energii elektrycznej rocznie. Dlatego coraz więcej naukowców próbuje opracować maszynę, która poradzi sobie w ekstremalnych warunkach, gdzie narażona jest często na olbrzymią gwałtowność fal. Do grona badaczy dołączyli także naukowcy z Politechniki Łódzkiej, którzy stworzyli wahadłowy generator prądu.

Zasada działania urządzenia opiera się na zestawie wahadeł, które wprowadzone w ruch przez kołysanie fal, będą napędzały prądnicę i generowały prąd elektryczny. Pozwoli np. w wygodny sposób oświetlić miejsca zastawiania sieci rybackich, oznaczone bojami na morzu.

Jakie są zalety takiego urządzenia? Wahadłowy generator, w przeciwieństwie do baterii słonecznych, czy turbin wiatrowych nie jest uzależniony od zmiennej pogody, więc jego wydajność jest praktycznie niezmienna. W mniejszym stopniu wpływa na środowisko i nie zajmuje cennej powierzchni na lądzie. Jak szacuje brytyjskie stowarzyszenie na rzecz energii wiatrowej (British Wind Energy Association), gdyby energia fal została wykorzystana w pełni, to emisja dwutlenku węgla do atmosfery zmniejszyłaby się o jakieś 1-2 mld ton.

– Urządzenie nie zgromadzi tyle energii, żeby np. zasilić miasteczko, ale mogłoby zasilać lampy sygnalizacyjne, które znajdują się w trudno dostępnych miejscach - na bojach czy sygnalizatorach przy sieciach rybackich na morzu – przekonuje kierownik badań, prof. Tomasz Kapitaniak z Katedry Dynamiki Maszyn Politechniki Łódzkiej.

Wahadłowy generator jest na razie w fazie testów. Na dalszym etapie badań naukowcy chcą stworzyć prototyp urządzenia.
Naukowcy zapowiedzieli, że jeżeli urządzenie dobrze się sprawdzi w przypadku fal morskich, to będzie można je wykorzystać do generowania prądu z innego rodzaju drgań – na przykład z wstrząsów w trakcie jazdy pociągiem.

To nie jest pierwszy tego typu pomysł. Idea czerpania energii z fal morskich zakiełkowała już w Anglii na przełomie XVII i XIX wieku. Sto lat później w Stanach Zjednoczonych Ameryki zgłoszono w urzędzie patentowym „motor poruszany falami”. W drugiej połowie XX wieku uruchomiono pierwszą elektrownię tego typu w Bouchaux-Praceique we Francji. Obecnie jest zarejestrowanych ponad tysiąc patentów. Prym w tej dziedzinie wiodą Japonia i Anglia.

Warto wspomnieć o tym, iż rozwiązanie jest już wykorzystywane do komercyjnego wytwarzania prądu elektrycznego. Chodzi o system Pelamis, czyli konstrukcję składającą się z metalowych rur i hydraulicznych siłowników. Urządzenie tego typu możemy zobaczyć w Portugalii – elektrownia falowa o nazwie „Agucadoura” została podłączona do portugalskiej sieci energetycznej.

Jednak polski wynalazek jako pierwszy będzie wykorzystywać mechanizm synchronizacji wahadeł. Jak wyjaśnia prof. Tomasz Kapitaniak, poruszające się w jednym rytmie wahadła umieszczone obok siebie, ale puszczone w ruch w innym momencie, potrafią samodzielnie się zsynchronizować. Aby doszło do synchronizacji, wahadła powinny mieć ten sam okres drgań i konieczny jest przepływ energii (informacji) między nimi.

Teraz pozostaje czekać i obserwować, jak maszyna sprawdzi się w rzeczywistych warunkach.

Źródło: Ekologia.pl

Stanowisko rządu w sprawie ustawy o gazie łupkowym za kilka tygodni
środa 2013-07-10

W ciągu najbliższych tygodni Rada Ministrów ma zająć się ostatecznym projektem ustawy węglowodorowej regulującej wydobycie gazu łupkowego w kraju. Jak podkreśla minister środowiska, Polska jest jednym z pierwszych państw UE, w którym prace nad nowym prawem są tak zaawansowane. Dodaje, że propozycje w tym kształcie gwarantują równowagę między interesem inwestora a Skarbu Państwa.

– Oczywiście inwestor inwestuje swoje pieniądze po to, by wydobywać, ale operuje na dobru wspólnym. Kopaliny, skały, gaz łupkowy to własność Skarbu Państwa. Trzeba zagwarantować równowagę pomiędzy interesem inwestora a interesem Skarbu Państwa – podkreśla w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Marcin Korolec, minister środowiska.

Polska ustawa węglowodorowa będzie pierwszym tak kompleksowym prawem w UE i w związku z tym jej przygotowanie nie jest łatwe. Prace nad projektem zakończył już Komitet Stały Rady Ministrów. Korolec oczekuje, że w ciągu najbliższych dni lub tygodni rząd zajmie ostateczne stanowisko w tej sprawie.

– Jesteśmy krajem pionierskim w UE. Nie ma takiego państwa, które by było aż tak zaawansowane, jeśli chodzi o analizę i propozycje legislacyjne dedykowane gazowi łupkowemu – podkreśla szef resortu środowiska.

Korolec dodaje, że znalezienie równowagi pomiędzy interesem prywatnych, także zagranicznych inwestorów a interesem Skarbu Państwa nie będzie łatwe, lecz jest konieczne. Zwraca uwagę na to, że w krajach, gdzie nie uchwalono odpowiedniego prawa zyski z wydobycia kopalin zostały wyprowadzone do państw, skąd pochodzili inwestorzy.

– Patrząc np. na doświadczenia z kontynentu afrykańskiego, gdzie przychodzili inwestorzy zewnętrzni, wydobywali surowce i wyjeżdżali, a Afryka została dalej biedna, jak była. Potrzebujemy w Polsce takiego mechanizmu, który by gwarantował to, że inwestorzy, którzy przychodzą, nie będą marnotrawili surowców w Polsce, nie będą marnotrawili tego dobra wspólnego – podkreśla Korolec.

Jego zdaniem, nowy system, oparty na doświadczeniach z Danii, Norwegii, Holandii, wprowadzający instytucję Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych, daje bezpieczeństwo dla kopalin w Polsce, co pozwoli zagwarantować, że na wydobyciu gazu łupkowego skorzystamy.

Projekt ustawy o specjalnym podatku węglowodorowym, przyjęty w ubiegły czwartek przez Komitet Stały Rady Ministrów, zakłada, że podatek będzie pobierany od 2020 roku. Poziom renty surowcowej, którą inwestor będzie płacił państwu ma wynosić 38 i 42 proc. – w zależności od tego, czy jest to złoże niekonwencjonalne, czy konwencjonalne. W skład renty wejdzie podatek od wydobycia niektórych kopalin, specjalny podatek węglowodorowy, podatek CIT, opłaty eksploatacyjne oraz podatek od nieruchomości.

Źródło: Newseria

Polacy wciąż niewiele wiedzą o oszczędzaniu energii
poniedziałek 2013-07-08

Ogrzewanie pochłania 70 proc. energii zużywanej w domach i mieszkaniach. Jednak, jak wynika z badania przeprowadzonego w ramach kampanii „Energooszczędność w moim domu”, Polacy nadal nie wiedzą, na co wydają najwięcej pieniędzy, opłacając rachunki za prąd. Ponad połowa Polaków uważa, że najwięcej energii w domu zużywa sprzęt RTV/AGD.

– Polacy mają niską świadomość tego, ile mogą skorzystać zarówno w obszarze finansowym, jak i też środowiskowym podnosząc standard energetyczny domów, w którym już mieszkają. Również przy poszukiwaniu nowego mieszkania, warto zwracać uwagę na to, czy ma ono rozwiązania, które w dłuższej perspektywie czasu wygenerują oszczędności w rachunkach za prąd i ogrzewanie – mówi Paulina Gadomska-Dzięcioł, dyrektor zarządzająca z Effective Public Relations. Firma prowadzi kampanię edukacyjną „Energooszczędność w moim domu”.

Do najskuteczniejszych z takich rozwiązań należy zwiększenie grubości izolacji ścian, dachów i podłóg oraz montaż energooszczędnych okien. Pozwala to ograniczyć straty ciepła i zapotrzebowanie na energię. Ogrzewanie pochłania 70 proc. całej energii zużywanej podczas eksploatacji domów i mieszkań.

Z badania ankietowego przeprowadzonego w ramach kampanii „Energooszczędność w moim domu” wynika, że niewielu Polaków zdaje sobie z tego sprawę – tylko 19 proc. ankietowanych za najbardziej energochłonne w ich gospodarstwie domowym uznało ogrzewanie, 51 proc. respondentów wskazało, że najwięcej energii zużywa zasilanie sprzętu AGD/RTV, 14 proc. – ogrzewanie wody, a 13 proc. – oświetlenie. Co więcej, porównując do poprzednich badań widać, że ta świadomość nie wzrasta znacząco.

– Kluczowa jest dobra izolacja budynku, w którym będziemy mieszkać. Właśnie na etapie budowania można zaprojektować dom w taki sposób, żeby straty ciepła były minimalne lub wręcz zerowe – podpowiada Paulina Gadomska-Dzięcioł.

Warto więc zwiększyć grubość izolacji ponad obowiązujące normy, wymienić okna, wszelkie mostki termiczne, czyli miejsca, przez które najczęściej ciepło ucieka. Można to zrobić podczas budowania domu lub remontu i docieplania.

– Natomiast mieszkający w blokach są skazani na to, co zazwyczaj oferuje im deweloper, chociaż są pewne rozwiązania związane z oknami czy wymianą sprzętu RTV/AGD, które mogą podnieść ten standard. To np. systemy automatyki, które usprawniają, optymalizują pewne procesy, jakie dzieją się w każdym mieszkaniu i domu, więc mają przełożenie na ilość zużywanej energii – mówi Paulina Gadomska-Dzięcioł.

Podczas poszukiwania mieszkania można zwrócić uwagę, na to jakie w projekcie zastosowano rozwiązania, które wpłyną na poziom energooszczędności.

– Powinniśmy zadać szereg pytań, które dadzą nam odpowiedzi na to, jakiej grubości są ściany, jakie parametry przepuszczalności ciepła mają okna, szyby, jaki jest rodzaj wentylacji – podpowiada Paulina Gadomska-Dzięcioł.

Straty ciepła w przypadku samych ścian może sięgać nawet 30 proc., kolejne 25 proc. ciepła budynek może tracić poprzez okna o niskich właściwościach izolacyjnych.

Już za kilka lat będzie łatwiej znaleźć na rynku mieszkania i domy o wyższych standardach energetycznych. Zgodnie z unijną dyrektywą w sprawie charakterystyki energetycznej budynków od 31 grudnia 2020 roku wszystkie nowo powstające mają wykazywać niemal zero energetyczny standard.

Źródło: Newseria

Prof. A. Kassenberg: nasza energetyka się sypie, a po 2016 roku musimy zacząć zamykać stare elektrownie
poniedziałek 2013-07-08

Dominacja węgla nie jest jedyną możliwą opcją dla Polski – twierdzą autorzy raportu „Niskoemisyjna Polska 2050”. Udział energetyki węglowej powinien stopniowo spadać wraz z wycofywaniem starych elektrowni i wyczerpywaniem się krajowych zasobów tego surowca. Ewolucyjne zmiany mogą przez 40 lat całkowicie odmienić energetykę w Polsce, tak jak wcześniej w Danii czy Wielkiej Brytanii. Wiele w tej dziedzinie zależy jednak od działań rządzących, których na razie brakuje.

Przestawienie gospodarki na niskoemisyjność ma przyspieszyć modernizację kraju i przyczynić się do zwiększenia poziomu PKB o minimum 0,5 proc. w 2030 roku oraz o ponad 1 proc. w 2050 roku.

– Musimy się modernizować, zwłaszcza w energetyce, która się po prostu sypie, a po 2016 roku musimy zacząć zamykać stare elektrownie. W związku z tym będziemy mieć problem z ilością energii elektrycznej. Jedynym rozwiązaniem na dzień dzisiejszy jest efektywność i odnawialna energetyka. Żadnego dużego obiektu nie wybudujemy w ciągu 2-3 lat. O energetyce jądrowej na razie tylko się mówi i to o 2024 roku, ale ta data ciągle się wydłuża. W związku z tym nie liczmy na razie na to – powiedział Agencji Informacyjnej Newseria Andrzej Kassenberg, prezes Instytutu na rzecz Ekorozwoju w czasie Forum Energia-Efekt-Środowisko.

Zdaniem prezesa Instytutu na rzecz Ekorozwoju Polska powinna wykorzystać dostępne już dziś zasoby, którymi są odnawialne źródła energii (OZE).

– Widzę nas w scenariuszu rozproszonym, z prosumentami, którzy energię wytwarzają i konsumują. Praktycznie każde gospodarstwo może nim być, a dzięki temu tworzone są miejsca pracy, bo ktoś musi wytworzyć ten mikrowiatrak czy fotowoltaikę, ktoś to musi zainstalować i naprawić, jeśli się popsuje – wymienia Andrzej Kassenberg.

Drugim obszarem, w który Polska powinna zainwestować, by w przyszłości móc czerpać wymierne korzyści, jest energooszczędność.

– Tu mamy bardzo dużo do zrobienia, przede wszystkim dotyczy to budynków. Nadal budujemy takie, które marnują energię. Dzisiejsza polska norma wynosi około 120 kWh energii zużywanej na ogrzewanie m2 powierzchni na rok. Norma dla budynków pasywnych to 15 kWh/m2/rok. A mamy stare budynki zużywające po 350 kWh/m2/rok, stare, które trzeba termomodernizować. To jest ogromny obszar także dla budowania miejsc pracy, bo ktoś musi te materiały wytworzyć, ktoś musi zaprojektować, zrobić audyt – informuje Andrzej Kassenberg.

Pogłębiona termomodernizacja, pasywne budownictwo i zaostrzenie standardów energetycznych sprzętu AGD i RTV pozwoli na obniżenie zużycia energii w budynkach o 40 proc. Przeciętna rodzina mogłaby płacić za ogrzewanie i elektryczność o jedną trzecią mniej. Co więcej, spadłaby ilość szkodliwych emisji, a to przełożyłoby się także na oszczędności w służbie zdrowia.

Jednak barierą na drodze tej transformacji jest opieszałość rządzących.

– Nasze państwo nie jest w stanie wdrożyć jakiejkolwiek dyrektywy dotyczącej klimatu i energii na czas. Nagle okazuje się, że dyrektywa o odnawialnej energetyce, która powinna być wdrożona do 5 grudnia 2010, a mamy połowę 2013 i nawet z Ministerstwa Gospodarki nie wyszło opracowanie, które by stworzyło szanse. Rynek nam się wali – uważa ekspert.

Źródło: Newseria

Podróż do przyszłości – jaka będzie Polska w 2050 r.?
wtorek 2013-07-02

Instytut Badań Strukturalnych oraz Instytut na rzecz Ekorozwoju, dzięki wsparciu Europejskiej Fundacji Klimatycznej przygotował dokument, który pokazuje możliwe ścieżki dojścia Polski do niskoemisyjnej gospodarki w perspektywie roku 2050.

Celem pracy jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób należy modernizować Polskę, aby ograniczenie emisji gazów cieplarnianych było równocześnie drogą przekształcenia Polski w kraj konkurencyjny gospodarczo, wysoko rozwinięty i zamożny, a jednocześnie w odpowiedzialny sposób dbający o zdrowie swoich obywateli i środowisko naturalne. Podobne założenia wymagają już dziś obrania odpowiedniego kierunku zmian i podjęcia decyzji jaki kraj chcemy zostawić następnym pokoleniom Polaków.

Według autorów raportu najlepszym rozwiązaniem będzie wybranie drogi niskoemisyjnej modernizacji. Stajemy bowiem przed wyjątkowym wyzwaniem związanym z transformacją polskich źródeł energii, co będzie procesem długotrwałym i wymagający działań w różnych obszarach, ale relatywnie szybko może przynieść korzyści makro, jak i mikroekonomiczne oraz społeczne. Nowe technologie związane z niskoemisyjną modernizacją już dziś zmieniają światową energetykę, ale niestety w Polsce są ciągle niedoceniane. Czas najwyższy, aby to zmienić, gdyż inwestycje w rozwój alternatywnych źródeł energii i ekoinnowacje wszystkim przyniosą korzyści.

Sukces niskoemisyjnej modernizacji leży w umiejętnym wykorzystanie różnorodnych technologii energetycznych, zwłaszcza pochodzących z odnawialnych źródeł energii. Rozwój tanich, niskoemisyjnych technologii energetycznych zapewni Polsce nie tylko przyśpieszenie gospodarcze, ale także bezpieczeństwo energetyczne. Czas skończyć z epoką, w której ponad 90% energii elektrycznej i ciepła produkowane jest z węgla kamiennego i brunatnego, które nie tylko zatruwają środowisko, wpływają negatywnie na zdrowie Polaków i przyczyniają się do przedwczesnej śmiertelności, ale kontynuowanie takie strategii energetycznej wkrótce zagrozi bezpieczeństwu energetycznemu naszego kraju. Planowane zmiany będą stopniowe, a elektrownie węglowe jeszcze długo będą produkowały prąd, lecz ich rola powinna się stopniowo zmieniać ze źródeł stanowiących zarówno podstawę jak i rezerwę systemu, w kierunku mocy uzupełniających i szczytowych. Ograniczenie roli węgla w miksie energetycznym wydłuży też okres wykorzystania złóż krajowych i pozwoli uniknąć w najbliższej przyszłości obowiązkowego importu tego surowca z innych krajów np. z Chin, gdyż w samej Polsce nie będziemy mieli jego wystarczającej ilości.

W wyniku niskoemisyjnej modernizacji w połowie wieku zmniejszą się koszty zewnętrzne funkcjonowania gospodarki i będzie można osiągnąć duże oszczędności w przemyśle, rolnictwie oraz w utylizacji odpadów. Jedną z najważniejszych korzyści nie tylko pod względem ekonomicznym, ale także społecznym będzie utworzenie nowych miejsc pracy w nowych gałęziach „zielonej gospodarki".

Dzięki rozwojowi niskoemisyjnej modernizacji w ciągu najbliższych czterdziestu lat będzie można przekształcić Polskę w nowoczesny kraj, mogący konkurować nie tylko z innymi światowymi gospodarkami ekonomicznie, ale także pod względem poziomu życia wszystkich obywateli.

Pomysł projektu Niskoemisyjna Polska 2050

Inspiracją dla projektu Niskoemisyjna Polska 2050 był fakt, że większość krajów europejskich posiada dokumenty, które wyznaczają ich kierunki rozwoju do roku 2050, tzw. Mapy Drogowe 2050. W dokumentach tych prezentowane są pogłębione analizy ekonomiczne, do których mogą sięgać politycy w czasie podejmowania ważnych decyzji politycznych. W Polsce do tej pory taki dokument nie powstał. Instytut Badań Strukturalnych i Instytut na rzecz Ekorozwoju przy współpracy i finasowaniu Europejskiej Fundacji Klimatycznej podjęły się przygotowania Polskiej Mapy Drogowej 2050. Punktem wyjścia do przygotowania analiz stał się cel redukcji emisji gazów cieplarniach o 80 proc. do roku 2050.

Idea projektu Niskoemisyjna Polska 2050

Główną ideą projektu jest rzetelne przedstawienie kosztów i korzyści prowadzenia w Polsce polityki klimatycznej. Pokazanie sposobów modernizacji Polski, tak aby do roku 2050 osiągnąć cel redukcji emisji gazów cieplarnianych o 80 proc. określonych w "Planie działań na rzecz przejścia do konkurencyjnej gospodarki niskoemisyjnej w 2050 roku". Istotną kwestią jest też przesunięcie punktu ciężkości w debacie publicznej i agendzie polityki państwa w stronę myślenia w kategoriach modernizacji opartej o innowacyjność, efektywność i przyjazność środowisku naturalnemu. W ramach projektu zostaną przedstawione argumenty przemawiające za wbudowaniem polityki klimatycznej w szerszą agendę modernizacyjną polskiej gospodarki.

Więcej informacji o projekcie na stronie: np2050.pl http://np2050.pl.

Pełny raport można już pobrać ze strony: np2050.pl/pl/raport.

 Źródło: Instytut na rzecz Ekorozwoju

Studenci dla klimatu
czwartek 2013-06-27

Studenci z University of Maryland w USA chcą zainspirować ludzi z całego świata do wspólnego przeciwdziałania zmianom klimatycznym.

Jednym ze środków do osiągnięcia tego celu, jest nakręcony przez nich film: http://www.youtube.com/watch?v=_lHkE54Ye94

Auta ekologiczne w Toruniu parkują za darmo - uchwalili radni
poniedziałek 2013-06-24

Masz samochód z napędem hybrydowym i elektrycznym? W toruńskiej Strefie Płatnego Parkowania parkujesz za darmo.

Taką decyzję podjęli radni. Możliwość wprowadzenia zerowej stawki dla ekologicznych pojazdów daje radzie miasta art. 13 b ust. 4 pkt 2 Ustawy z 21 marca 1985 r. o drogach publicznych.

Z uwagi na niewielką liczbę pojazdów samochodowych z napędem hybrydowym i elektrycznym zarejestrowanych w kraju i w Toruniu, skutki ekonomiczne przyłączenia się grodu Kopernika do ekologicznej kampanii będą nieznaczne i nie odczuwalne dla budżetu gminy.

Uchwała wejdzie w życie po upływie czternastu dni od ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Województwa Kujawsko-Pomorskiego.

Źródło: Serwis Samorządowy PAP

Nabór wniosków na dofinansowanie projektów z zakresu termomodernizacji i odnawialnych źródeł energii
poniedziałek 2013-06-24

NFOŚiGW - Departament Funduszy Norweskich informuje, że do 12 sierpnia 2013 r. trwa otwarty nabór wniosków o dofinansowanie ze środków MF EOG 2009-2014 w ramach Programu Operacyjnego PL04 pn.: „Oszczędzanie energii i promowanie odnawialnych źródeł energii”.

Zakres Programu Operacyjnego koncentruje się na promowaniu oszczędności energii poprzez realizację projektów termomodernizacji budynków użyteczności publicznej (wraz z wymianą oświetlenia wbudowanego) i możliwości wymiany istniejących, często przestarzałych źródeł energii zaopatrujących ww. termomodernizowane budynki nowoczesnymi w tym wykorzystującymi energię ze źródeł odnawialnych (OZE).

Dofinansowanie w formie dotacji (maksymalnie do 80% całkowitych kosztów kwalifikowanych projektu) będzie uzależnione od uzyskanego efektu ekologicznego tj. wielkości redukcji CO2/rok. Kwota dotacji na projekt wynosi od 704 157 PLN do 12 426 300 PLN (wypłacana jako dofinansowanie za usunięcie 1 tony CO2/rok w wysokości 3 721,76 PLN).

Szczegóły dotyczące programu oraz naboru znajdują się pod adresem: http://www.nfosigw.gov.pl/srodki-norweskie/nabory/art,4,ogloszenie-o-naborze-wnioskow-w-ramach-otwartego-konkursu-glownego-dla-pl04.html

Źródło: NFOŚiGW

Na Śląsku powstała ogromna fabryka śmigieł do wiatraków energetycznych. Oznacza to 300 miejsc pracy
piątek 2013-06-21

Eksportowane na cały świat łopaty do wiatraków o długości 56 metrów będą produkowane w Żorach-Warszowicach. Polski oddział niemieckiej firmy Euros otwiera tam nową halę produkcyjno-magazynową za 40 mln złotych. O wyborze Warszowic zadecydowało to, że w okolicy jest wiele osób z doświadczeniem w budowie szybowców, co znajdzie zastosowanie w produkcji łopat do wiatraków.

– W nowym zakładzie produkcyjnym w Warszowicach będą produkowane przede wszystkim łopaty śmigieł typu EU116 i EU120 do turbin wiatrowych o mocy 2,5-3 MW. Po zakończeniu tej inwestycji planujemy budowę kolejnych form i modeli do produkcji śmigieł. Produkcja masowa będzie wiązała się z koniecznością budowy nowej hali do malowania łopat, do obróbki finalnej. Docelowo zatrudnienie znajdzie tutaj ok. 300 osób – przewiduje w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Katarzyna Schwarz, kierownik działu finansowego Euros.

Dzięki nowej inwestycji aż pięciokrotnie wzrośnie zdolność produkcyjna spółki. Finansowanie w wysokości ok. 40 mln złotych pochodziło z środków unijnych oraz z kredytu inwestycyjnego udzielonego przez BZ WBK.

Euros jest obecny w Polsce od 1999 r., kiedy powstał oddział w Ustroniu. Położenie w Katowickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej było dużym wsparciem dla spółki na początku działalności. Oddział jest jednak zbyt mały, by spełnić wymagania klientów spółki i nie pozwalał na podpisywanie dużych kontraktów. Rozbudowa fabryki w Warszowicach ruszyła już w 2008 r., jednak potem została wstrzymana przez kryzys. Prace wystartowały ponownie w ubiegłym roku. Do końca 2012 r. w Warszowicach było zatrudnionych 90 osób.

– Lokalizacja działalności produkcyjnej grupy Euros na Śląsku wynika przede wszystkim z możliwości zatrudnienia pracowników produkcyjnych z doświadczeniem w budowie szybowców. Mogliśmy wprost zastosować ich unikatową wiedzę i doświadczenie w procesie produkcyjnym śmigieł – wyjaśnia Schwarz.

Schwarz podkreśla, że dzięki rozbudowie spółka nadal będzie mogła eksportować łopaty na cały świat. Chce również walczyć o wejście na polski rynek.

– Nasze łopaty już teraz kręcą się w wiatrakach prawie na całym świecie, od Szwecji, Finlandii i Estonii przez Niemcy, Włochy, Francję, aż po Japonię, Stany Zjednoczone i Argentynę. Niestety jeszcze nie w Polsce i mamy wielką nadzieję, że to się zmieni. Udział w polskim rynku energetyki wiatrowej jest jednym z naszych strategicznych celów – mówi Katarzyna Schwarz.

Dodaje, że pierwsze łopaty EU116 o długości 56 metrów i wadze 15 ton zaczną być produkowane na Śląsku już w lipcu. Ich odbiorcą będzie klient z Niemiec. Łopaty są przeznaczone na rynek europejski – przede wszystkim właśnie niemiecki oraz fiński. Projekt będzie realizowany do 2014 r.

Schwarz zaznacza także, że tendencją w światowej energetyce wiatrowej jest budowanie wiatraków o mocy 2,5-3 MW. W niektórych krajach, np. w Wielkiej Brytanii i Włoszech, wciąż popularne są jednak mniejsze elektrownie.

Polski oddział niemieckiego koncernu Euros jest również zaangażowany w projekt realizowany w Sassnitz na Rugii. Powstają tam 80-metrowe łopaty do wiatraków offshore, czyli morskich, o mocy do 7 MW. To drugie największe śmigła na świecie.

– Formy do ich produkcji zostały wyprodukowane właśnie w Warszowicach, w Euros Polska. Projekt ten był możliwy również dzięki ścisłej współpracy z naszymi wykwalifikowanymi specjalistami z Polski – podkreśla Schwarz.

Źródło: Newseria

29 miliardów złotych na środowisko
piątek 2013-06-21


Ponad 29 miliardów złotych na 114 tysięcy zadań, m.in. na ochronę wód, ziemi, powietrza, przyrody, gospodarkę odpadami i edukację ekologiczną to najkrótsza statystyka 20-letniej działalności wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Takie informacje otrzymali uczestnicy konferencji prasowej, która odbyła się w Warszawie (19.06.2013 r.)

- Z okazji jubileuszu dwudziestolecia proszę przyjąć serdeczne życzenia i wyrazy uznania dla Państwa pracy, dla ważnej misji i osobistego zaangażowania nie tylko w ochronę środowiska, ale też promowanie nowoczesnych postaw ekologicznych – napisał w liście skierowanym do uczestników konferencji Bronisław Komorowski, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. - Wysoko cenię, że system finansowania ochrony środowiska w Polsce, stworzony przez Państwa we współpracy z Narodowym Funduszem, stawiany jest za wzór dla rozwijających się gospodarek i krajów. Polska potrzebuje rozwoju, osiąganego dzięki konkurencyjnej, innowacyjnej gospodarce. Potrzebuje jednak rozwoju zrównoważonego. Jestem świadomy odpowiedzialności, jaka na Państwu spoczywa.
Dzięki wsparciu finansowemu WFOŚiGW od 1993 r. wybudowano sieci kanalizacyjne długości około 60 tys. kilometrów. Ta długość sieci wystarczyłaby, aby opasać kulę ziemską półtora raza. Wybudowano i zmodernizowano ponad 10 tys. oczyszczalni ścieków. Długość odbudowanych i remontowanych koryt rzek, potoków oraz wałów przeciwpowodziowych wyniosła blisko 19 tys. km.

Finansowanie ochrony środowiska w Polsce w znaczącym stopniu realizowane jest przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz 16 niezależnych Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. To odrębne instytucje, które tworzą spójny system funkcjonujący już od 20 lat. Inwestycje o zasięgu ogólnopolskim i ponadregionalnym finansowane są w ramach środków NFOŚiGW. Natomiast te, o znaczeniu regionalnym wspierają Fundusze Wojewódzkie.
Przychodami funduszy ochrony środowiska są wpływy z tytułu opłat i kar wnoszonych przez przedsiębiorstwa za korzystanie ze środowiska oraz zwroty rat pożyczek udzielanych we wcześniejszych latach. WFOŚiGW udzielają pomocy finansowej w formie pożyczek i dotacji. Te ostatnie są udzielane m.in. w formie dopłat do kredytów bankowych i umorzeń pożyczek. Istotna w ich działaniach jest dbałość o każdą złotówkę. Należy podkreślić, że każda złotówka z WFOŚiGW jest wydawana na ochronę środowiska co najmniej dwa razy. Jest tak dlatego, że jako osoby prawne fundusze mogą udzielać pożyczek. Wypracowując zysk z odsetek pomnażają zarządzane przez siebie pieniądze, które przekazują na kolejne proekologiczne inwestycje.

Fundusze odgrywają też wielką rolę w absorpcji środków pomocowych z Unii Europejskiej. Całkowita wartość zadań z programów PHARE, SAPARD, ISPA, ZPORR i Funduszu Spójności dofinansowanych przez fundusze wyniosła ponad 20,5 miliarda złotych. Wojewódzkie fundusze i Narodowy Fundusz pełnią funkcje Instytucji Wdrażających dla projektów realizowanych ze środków UE w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2007–2013. POIiŚ to najważniejsze źródło finansowania przedsięwzięć związanych z ochroną środowiska w Polsce, w którym na te cele przewidziano ponad 5 miliardów euro.
- Od początku wdrażania Programu Infrastruktura i Środowisko podpisano ponad 700 umów o dofinansowanie. Czyli to jakby przez ostatnie 4 lata codziennie podpisywano 2 umowy – powiedziała w trakcie konferencji Aneta Wilmańska, Wiceminister Środowiska. - Na wszystkie inicjatywy prośrodowiskowe rozdysponowano już prawie 18,5 mld zł. Te fundusze są przeznaczone na inwestycje poprawiające stan środowiska, a przy tym komfort życia mieszkańców. Do najważniejszych działań należą: budowa kanalizacji i oczyszczalni ścieków, unowocześnianie zakładów zagospodarowania odpadów, budowa zakładów utylizacji i recyklingu odpadów, unowocześnienie zakładów przemysłowych.” – dodała Wilmańska.
W ramach POIiŚ największe dofinansowanie przeznaczono do tej pory na realizację 238 projektów z zakresu gospodarki wodno-ściekowej, dzięki którym we wszystkich regionach Polski wybudowanych zostanie ponad 12 tys. kilometrów kanalizacji sanitarnej. Na takie cele przeznaczono już prawie 11 mld zł.

W trakcie konferencji podsumowującej działalność Funduszy zostały także podpisane pierwsze trzy umowy pomiędzy NFOŚiGW a WFOŚiGW w Katowicach, Opolu i Białymstoku w ramach uruchomionego w tym roku programu Region. W najbliższym czasie zostanie zawartych jeszcze osiem kolejnych umów. Celem programu, zgodnie z ustawą o redukcji niektórych obciążeń administracyjnych w gospodarce, od tego roku obowiązują zmiany w prawie ochrony środowiska dotyczące opłat środowiskowych. Przedsiębiorcy do tej pory dwukrotnie w ciągu roku ponosili opłaty za korzystanie ze środowiska, teraz będą płacić raz w roku do 31 marca. Te opłaty w kolejnych latach będą musiały być wyrównane, ale w tym roku spowoduje to zmniejszenie wpływów do wszystkich Funduszy i do NFOŚiGW i do wojewódzkich. Region zapewni wypełnienie planów finansowych Funduszy i bezpieczną obsługę realizowanych zadań beneficjentów. Na realizację programu Region przeznaczono 500 mln zł.

Konferencji prasowej, która odbyła się w Pałacu Staszica towarzyszyły działania plenerowe. Przed Pałacem zacumowała prawdziwa łódź Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Uczestnicy z zainteresowaniem oglądali wystawę fotograficzną o efektach funkcjonowania WFOŚiGW. Dzieci z warszawskich szkół wzięły udział w zajęciach edukacyjnych Mobilnego Centrum Edukacji Ekologicznej, wyposażonego w solary i wiatraki. Działo także zielone kino z filmami edukacyjnymi napędzane przez system rowerów i prądnic. Swoje stoisko zaprezentowała także Fundacja Ochrony Wielkich Mazurskich.

Wśród uczestników i gości warszawskiej konferencji znaleźli się m.in.: Aneta Wilmańska, Podsekretarz Stanu, Ministerstwo Środowiska; Adam Zdziebło, Sekretarz Stanu, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego; Jerzy Pietrewicz, Sekretarz Stanu, Ministerstwo Gospodarki; Jadwiga Rotnicka, Przewodnicząca Senackiej Komisji Środowiska; Stanisław Żelichowski, Poseł na Sejm RP, Przewodniczący Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa; Małgorzata Skucha, Prezes Zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej; Adam Krzyśków, Przewodniczący Konwentu Prezesów WFOŚiGW oraz Prezesi Zarządów i Członkowie Rad Nadzorczych Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Inwestycje w morskie farmy wiatrowe mogą dać 30 tys. miejsc pracy. Są szansą dla polskich stoczni
środa 2013-06-19

Prawie 74 miliardy złotych i 30 tysięcy miejsc pracy mają przynieść polskiej gospodarce inwestycje w morskie farmy wiatrowe – wyliczyli eksperci z Ernst & Young. Jednak brak odpowiednich regulacji prawnych opóźnia te projekty i dziś polskie stocznie zarabiają na produkcji elementów do takich farm, ale usytuowanych na Morzu Północnym.

Polskie stocznie budują konstrukcje wsporcze, fundamenty, wieże, platformy transformatorowe. Trójmiejska stocznia Crist produkuje specjalistyczne jednostki do montażu i obsługi farm offshore (morskich), GSG Towers – wieże dla onshore i offshore.

– Potencjał Polski jest olbrzymi w przypadku morskiej energetyki wiatrowej ze względu na bardzo dobrze rozwinięty przemysł stoczniowy i infrastrukturę portową – mówi Wojciech Cetnarski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Z danych PSEW-u wynika, że rynek związany z energetyką wiatrową tylko w Europie to 80 mld euro i ciągle rośnie. W Europie działa blisko tysiąc farm morskich. Największa u ujścia Tamizy składa się ze 100 turbin dostarczających prąd 200 tys. mieszkańcom Wielkiej Brytanii. Unia Europejska chce, by do 2030 roku 30 proc. energii pochodziło ze źródeł odnawialnych (OZE). Czyli także z morskich farm wiatrowych, które są bardziej efektywne od farm lądowych. To szansa dla polskich stoczni, które posiadają dogodną lokalizację, wykwalifikowanych fachowców i zaplecze sprzętowe oraz niskie, jak na warunki europejskie, koszty pracy.

– Pomimo że nie mamy własnych farm wiatrowych na morzu, już teraz polski przemysł stoczniowy ma dość istotny portfel zamówień związany z eksportem komponentów statków do obsługi farm wiatrowych. Mamy stocznię w Szczecinie, która produkuje elementy dla farm wiatrowych – wymienia Wojciech Cetnarski.

Dotyczy to jednak zamówień realizowanych na Morzu Północnym, a nie Bałtyckim.

– Mamy know-how, odpowiedni przemysł, który już realizuje tego typu zamówienia. Niewiele brakuje do tego, aby uruchomić te inwestycje na dużo większą skalę, tym bardziej, że po stronie społeczeństwa przez dłuższy czas nie pojawią się żadne koszty z tym związane. System wsparcia, który obowiązuje w Polsce zaczyna generować koszty dopiero po wybudowaniu farm wiatrowych, czyli po ok. siedmiu latach – wyjaśnia prezes PSEW-u.

Elektrownie produkujące energię z odnawialnych źródeł otrzymują dopłaty do wyprodukowanych MW, a więc gdy siłownie już działają. Prezes PSEW-u zaznacza, że polskie stocznie mają ogromny potencjał, ale aby go wykorzystać, muszą mieć stabilne warunki prawne w przynajmniej 15-letniej perspektywie.

– Te regulacje są potrzebne po to, aby stworzyć stabilną i przewidywalną perspektywę inwestycyjną dla inwestorów, którzy muszą w tę branżę zainwestować setki milionów euro. To są olbrzymie pieniądze, docelowo na wybudowanie tych farm wiatrowych trzeba przeznaczyć miliardy złotych. Inwestorzy nie wyłożą tych środków, jeżeli nie będą mieli jasnej i przewidywalnej perspektywy regulacyjnej – podkreśla Wojciech Cetnarski.

Dlatego sektor związany z OZE naciska na rząd, by zakończył prace nad projektem ustawy o odnawialnych źródłach energii.

– Niestety rząd spóźnia się z wieloma regulacjami, nie tylko tymi dotyczącymi morskiej energetyki wiatrowej, ale również i lądowej energetyki wiatrowej. Brak ustawy o OZE to absolutna bariera i przeszkoda dla rozwoju naszej branży – dodaje prezes.

Firma doradcza Ernst&Young przygotowała na zlecenie stowarzyszenia raport „Morska energetyka wiatrowa – analiza korzyści dla polskiej gospodarki oraz uwarunkowań rozwoju”. Prognozuje w nim, że realizowanie zamówień w powiązanych sektorach z morską energetyką wiatrową przełoży się na powstanie 31,8 tys. nowych miejsc pracy w latach 2012-2025. Sektor offshore może mieć znaczący wpływ na polski rynek pracy, w szczególności w czasie trwania fazy inwestycyjnej. Najwięcej z nich może powstać w przemyśle elektromaszynowym – ok. 5,1 tys. etatów. W transporcie morskim, przemyśle stoczniowym i portowym, czyli w obszarach dotkniętych już w znaczącym stopniu spowolnieniem gospodarczym, może powstać ok. 5 tys. etatów.

Źródło: Newseria

ARP oferuje pożyczkę na zmniejszenie zużycia energii w małych i średnich przedsiębiorstwach
środa 2013-06-19

Agencja Rozwoju Przemysłu oferuje Energopożyczkę – do 300 tysięcy zł – dla małych i średnich przedsiębiorstw. Może być ona przeznaczona na cele związane z szeroko rozumianą poprawą efektywności energetycznej. Koszt takiej pożyczki to 6 proc. w skali roku, a maksymalny okres spłaty – 72 miesiące.

Przedstawiciele ARP podkreślają, że Energopożyczka może stanowić znaczące ułatwienie dla przedsiębiorców. Dziś finansoanie poprawy efektywności energetycznej stanowi problem, ponieważ nie jest to opłacalne dla banków. Dodatkową barierą są wysokie koszty przygotowania wniosku o finansowanie, związane z koniecznością przeprowadzenia audytu energetycznego.

Eksperci podkreślają, że od efektywności energetycznej zależy w znacznym stopniu rozwój przedsiębiorczości, tym bardziej małe i średnie przedsiębiorstwa powinny dbać o koszty z tym związane. Znaczącemu zredukowaniu strat energii i zmniejszeniu wydatków służą m.in. innowacyjne urządzenia energooszczędne.

– Firmy korzystające z Energopożyczki mogą przeznaczyć środki na wszystkie działania związane z poprawianiem efektywności energetycznej w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, więc katalog tutaj jest dość szeroki – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Wojciech Dąbrowski, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu.

Energopożyczka jest realizowana na mocy umowy zawartej w czerwcu 2010 r. między Agencją Rozwoju Przemysłu a Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości. Dążenie do zwiększenia efektywności energetycznej przedsiębiorstw wynika z realizacji rządowej strategii polityki energetycznej, opisanej w dokumencie "Polityka energetyczna Polski do 2030 r.". Zgodnie z wytycznymi tego dokumentu udział odnawialnych źródeł energii w Polsce ma się zwiększyć do 15 proc. w 2020 r. i 20 proc. w 2030 r.

Prezes ARP podkreśla jednak, że trudno mówić o konkretnych kwotach, jakie mogą zaoszczędzić firmy korzystające z energopożyczki.

– Trzeba podejść każdorazowo do projektu, ocenić zużycie energii elektrycznej w ramach ogrzewania lub procesu produkcyjnego. To są tak różne projekty, że nie można w jednoznaczny sposób ocenić skali osiągniętego efektu – mówi Dąbrowski.

Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości oferuje pomoc w wypełnianiu wniosku o pożyczkę oraz pokrycie kosztów audytu.

– Cały czas jesteśmy otwarci, zbieramy wnioski. Formularz można pobrać na stronie internetowej. Sam wniosek również można pobrać drogą elektroniczną. Służymy również pomocą w opracowaniu wniosku – zapewnia Wojciech Dąbrowski, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu.

Źródło: Newseria

PSEW: prezydencki projekt o ochronie krajobrazu zablokuje rozwój energetyki wiatrowej
wtorek 2013-06-18

Prezydent skierował do konsultacji społecznych projekt zmierzający do ograniczenia możliwości stawiania wiatraków. O ich lokalizacji będą decydowały samorządy wojewódzkie na podstawie audytów krajobrazu, których łączny koszt ma wynieść około 6,4 mln zł w ciągu trzech lat. Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej obawia się, że oddanie decyzji w sprawie zezwoleń na takie inwestycje w ręce marszałków województw zablokuje w praktyce powstawanie nowych siłowni.

– Istnieje konieczność prawnego uregulowania kwestii związanych z korzystaniem przez nas wszystkich z krajobrazu. Wzorce europejskie są dość dobrze pomyślane i można je wdrożyć do polskiego prawa. Niepokoją natomiast rozwiązania szczegółowe, które są charakterystyczne akurat dla projektu ustawy, która jest opracowywana w Polsce. W naszej ocenie dążą do wyeliminowania energetyki wiatrowej z krajobrazu polskiego – mówi Wojciech Cetnarski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Kancelaria Prezydenta RP skierowała do konsultacji społecznych projekt ustawy o ochronie krajobrazu („o zmianie niektórych ustaw w związku ze wzmocnieniem narzędzi ochrony krajobrazu”), w którym chce zaostrzenia zasad lokalizacji elektrowni wiatrowych. Autorzy projektu przyznają, że siłownie, „zwłaszcza średniej i dużej mocy, będą stanowiły co do zasady dominantę krajobrazową”. Nie sprecyzowano jednak, co należy rozumieć pod pojęciem wiatraków o średniej i dużej mocy. W Polsce najbardziej rentowne są te mające 2–3 MW.

Projekt ma być odpowiedzią na apele starostów suwalskiego, ełckiego, gołdapskiego, oleckiego i sejneńskiego w sprawie podjęcia działań zmierzających do uregulowania stanu prawnego dotyczącego lokalizacji farm wiatrowych. Wyrażono w nim niepokój, że „liczne farmy wiatrowe umiejscowione w północno-wschodniej Polsce, gdzie walory przyrodnicze i krajobrazowe zaliczają się do jednych z najbardziej atrakcyjnych w kraju, zdecydowanie już ograniczyły i ograniczać będą rozwój działalności turystycznej i agroturystycznej”.

Jeśli projekt wejdzie w życie, o lokalizacji wiatraków będą decydowały samorządy wojewódzkie na podstawie audytów krajobrazu. W ten sposób wyznaczą obszary krajobrazu chronionego, gdzie nie będzie można stawiać obiektów o charakterze dominant („obiektów o wiodącym oddziaływaniu wizualnym w krajobrazie”).

– Proponowane rozwiązania odbierają gminom możliwość podejmowania decyzji lokalizacyjnych, czyli odbierają władztwo planistyczne, które jest podstawą porządku konstytucyjnego w Polsce, i przenoszą te decyzje na poziom wojewódzki. To jest prawie niemożliwe, żeby z poziomu województwa regulować kwestie krajobrazowe na poziomie każdej gminy, każdej miejscowości – przestrzega Wojciech Cetnarski.

Zdaniem prezesa PSEW w Polsce istnieją podobne parki narodowe, rezerwaty przyrody, parki krajobrazowe, obszary chronionego krajobrazu, dlatego wprowadzanie dodatkowych stref nie ma uzasadnienia.

– Przestrzegamy przed nadregulacją, czyli wprowadzaniem nowych stref ochrony krajobrazowej i przed przeniesieniem tych decyzji na poziom wojewódzki, bo dla gmin to będzie olbrzymi problem. Do tej pory to one decydowały o tym, jak ma wyglądać przestrzeń wokół nich. Oczywiście można wprowadzić dodatkową formę nadzoru nad ich decyzjami i dołożyć do tego komponent krajobrazowy. Ale powinien być to proces, który jest inicjowany w gminach i podlega ewentualnie ocenie na poziomie województwa, a nie zaczyna się w województwie i tam kończy – podkreśla prezes PSEW-u.

Dodatkowo, koszty opracowania audytów krajobrazowych dla wszystkich województw w skali kraju mają wynieść około 6,4 mln zł w ciągu trzech lat. Wydatki samorządu województwa na wykonanie audytów krajobrazowych zostaną pokryte z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

W uzasadnieniu do projektu ustawy jest napisane, że koszt ten został wyliczony w oparciu o koszty wykonania opracowania „Energetyka wiatrowa w kontekście ochrony krajobrazu przyrodniczego i kulturowego w województwie kujawsko-pomorskim” przez Instytut Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN. Na Pomorzu i Kujawach samorządowcy walczyli z marszałkiem województwa o możliwość stawiania elektrowni wiatrowych, a inwestycje w ten rodzaj energetyki zostały wstrzymane.

Prezes PSEW-u zwraca uwagę, że jest punkt zawarty w projekcie ustawy, który warto wprowadzić w życie.

– W ocenach oddziaływania na środowisko powinno się jednoznacznie określić, jak wprowadzać ocenę oddziaływania projektów wiatrowych na krajobraz. Dzisiaj takich rozwiązań nie ma, a w naszej opinii powinny być i dobrze, że inicjatywa prezydencka zmierza w tym kierunku – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Wojciech Cetnarski.

Źródło: Newseria

Pod wiatr
piątek 2013-06-14

Finansowanie prac nad miejscowym planem zagospodarowania przez prywatnego inwestora jest nielegalne - pisze resort środowiska w liście przekazanym RIO.

Sprawa dotyczy budowy farm wiatrowych.

Zdaniem posła Sławomira Zawiślaka, który skierował w tej sprawie interpelację do ministra środowiska, w wielu gminach inwestorzy mają tak wielki zapał do budowy farm wiatrowych, że finansują i realizują całość prac przygotowawczych, polegających na sporządzeniu pełnej dokumentacji niezbędnej do uchwalenia studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, jak i planu zagospodarowania przestrzennego.

- To nie jest sytuacja zdrowa - uważa parlamentarzysta i dodaje, że przy lokowaniu tego typu instalacji są pomijanie konsultacje społeczne. - W praktyce wygląda to tak, że dana społeczność jest niemalże stawiana przed faktem dokonanym - samorząd bez przeprowadzenia właściwych konsultacji podejmuje sam decyzję za daną społeczność i nie liczy się z argumentami osób sprzeciwiających się budowie - tłumaczy poseł.

Sprawą zajęło się ministerstwo środowiska. W piśmie przesłanym 17 maja do Krajowej Rady RIO resort podtrzymał stanowisko przedstawione wcześniej przez ministerstwo transportu. Zgodnie z nim „finansowanie sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego przez podmiot inny, niż wymieniony w przepisie art. 21 ustawy z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, stanowi działanie nielegalne, pozbawione w obecnych przepisach sankcji".

Według ministerstwa transportu wszelkie próby finansowania planów miejscowych lub wręcz przekazywania ich projektów w formie darowizny „należy uznać za mechanizm korupcjogenny".

Ponadto resort transportu przypomniał, że inwestycja w postaci budowy urządzenia produkcyjnego energii elektrycznej nie stanowi realizacji celu publicznego w rozumieniu art. 6 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami i jest od lat uregulowany w praktyce orzeczniczej i nie budzi obecnie wątpliwości (przykładowo wyroki: wyrok NSA z dnia 3 listopada 2010 r. w sprawie II OSK 1412/09, wyrok WSA w Bydgoszczy z dnia 24 marca 2010 r. w sprawie II SA/Bd 33/10, wyrok WSA w Krakowie z dnia 30 stycznia 2009 r. w sprawie II SA/Kr 735/08, wyrok WSA w Kielcach z dnia 30 października 2008 r. w sprawie II SA/Ke 343/08).

Z danych Urzędu Regulacji Energetyki wynika, że w 2011 r. moc zainstalowana w energetyce wiatrowej w Polsce osiągnęła 1616 MW przy ilości 526 instalacji. Do sieci elektroenergetycznej przyłączono prawie 2000 MW elektrowni wiatrowych.

Zgodnie z ˝Krajowym planem działania w zakresie energii ze źródeł odnawialnych˝ moc farm wiatrowych w 2015 r. ma wynieść 3350 MW przy produkcji 7541 GWh, a w 2020 r. 6650 MW, z czego 550 MW stanowić będą małe instalacje wiatrowe.

Według oficjalnej informacji prezesa URE produkcja energii elektrycznej ze źródeł wiatrowych w 2011 r. wyniosła ponad 3 TWh, co stanowi około 25% energii elektrycznej wytworzonej ze wszystkich źródeł OZE, wynoszącej 11,78 TWh. W 2020 r. szacuje się, że produkcja energii elektrycznej ze źródeł wiatrowych wyniesie około 15 TWh, co stanowić będzie około 48% energii elektrycznej wytworzonej ze wszystkich źródeł OZE.

Źródło: Serwis Samorządowy PAP

Jutro Światowy Dzień Wiatru. PSEW: wiatraki są jednymi z najnowocześniejszych technologii
piątek 2013-06-14

Dzięki nowym technologiom, pojawiającym się w energetyce wiatrowej, stopniowo spadają koszty stawiania wiatraków lądowych, co powinno wpłynąć na dalszy rozwój branży. Dodatkowo dobre warunki wietrzne i geologiczne sprawiają, że w Polsce może powstać 6 tys. MW takich elektrowni w ciągu następnych siedmiu lat. Perspektywy dla morskiej energetyki wiatrowej są jeszcze lepsze, ale potrzeba co najmniej pięciu lat zanim powstaną pierwsze takie farmy na Bałtyku.

– Do funkcjonowania elektrowni wiatrowych wchodzi technologia informatyczna. Pojawiają się pierwsze rozwiązania pozwalające poszczególne turbiny łączyć sieciami informatycznymi i zarządzać ich pracą tak, aby optymalizować produktywność całej farmy wiatrowej. Są do tego odpowiednie oprogramowania komputerowe – informuje Wojciech Cetnarski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Dodaje, że na przestrzeni ostatnich 10 lat nastąpił olbrzymi postęp technologiczny. I trudno porównywać dzisiejsze wiatraki, z tymi, które były produkowane 5-10 lat temu.

– Producenci turbin skupiają się nad ich efektywnością energetyczną, czyli jak najskuteczniej energię wiatru zamienić w elektryczną i tutaj postęp jest znaczący. Uzyskano to przede wszystkim dzięki nowym materiałom, nowym projektom wirników, łopat oraz innych komponentów. Turbiny wiatrowe są absolutnie w ścisłej czołówce nowoczesnych technologii – zapewnia Wojciech Cetnarski.

Dzięki uzyskaniu efektu skali i rozwojowi technologicznemu możliwe jest uzyskanie znaczących oszczędności w kosztach produkcji.

– Do zarządów największych firm produkujących turbiny wiatrowe dołączyli menadżerowie, którzy do tej pory pracowali w przemyśle samochodowym. Tam proces optymalizacji kosztów produkcji zaczął się na dobre już 20 lat temu. I dziś mamy już wyraźne tego rezultaty. Spodziewamy się, że te doświadczenia, będą mogły być również wykorzystane przy produkcji turbin wiatrowych, co doprowadzi do dalszego spadku kosztów tych urządzeń – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Wojciech Cetnarski.

Zdaniem prezesa PSEW-u, Polska ma porównywalny do Niemiec potencjał do instalacji elektrowni wiatrowych pod względem warunków naturalnych. A Niemcy produkują najwięcej energii z wiatru spośród krajów Unii Europejskiej. Według danych zebranych w „Energy Transition (The German Energiewende)” przez Heinrich Böll Foundation, udział lądowej energetyki wiatrowej w zasobach energetycznych Niemiec wynosi ok. ośmiu procent. Do 2020 roku nasi zachodni sąsiedzi planują potrojenie udziału elektrowni wiatrowych (lądowych i morskich) w bilansie energetycznym. Szczyt rozwoju niemieckiej energetyki wiatrowej przypadł na 2002 rok, gdy zainstalowano około 3,2 GW nowych źródeł energii. Od tamtej pory rynek się ustabilizował. Corocznie uruchamia się nowe farmy wiatrowe wytwarzające nieco poniżej 2 GW.

Polskie plany są mniej ambitne: według rządowych wyliczeń zawartych w „Krajowym planie działania w zakresie energii ze źródeł odnawialnych" przygotowanym przez resort gospodarki, w Polsce do 2020 r. ponad 6 tys. MW mocy będzie wytwarzanych przez instalacje wiatrowe.

– Ten cel jest jak najbardziej do osiągnięcia, a możliwe jest również znaczne jego przekroczenie, jeśli warunki rynkowe będą temu sprzyjać – uważa Wojciech Cetnarski. – Infrastruktura sieciowa jest drugim po wietrze wskaźnikiem umożliwiającym lub uniemożliwiającym budowę wiatraków. Tam gdzie w Polsce wieje, niestety infrastruktura przesyłowa jest najsłabsza. Stąd np. możliwość rozwoju energetyki wiatrowej jest ograniczona nie przez wiatr, a przez infrastrukturę sieciową.

Zdaniem prezesa z geograficznego punktu widzenia łatwiej będzie rozwijać morską energetykę wiatrową (offshore).

– Jednak jest ona wciąż jeszcze technologią mniej dojrzałą niż ta lądowa. W związku z tym jest droższa i ma jeszcze przed sobą pewien czas niezbędny do tego, aby osiągnąć ten sam poziom efektywności czasowej, jaką osiągnęła energetyka wiatrowa na lądzie – twierdzi Wojciech Cetnarski

Barierą są nie tylko koszty technologii, ale także infrastruktury, ponieważ przyłączenie farm wiatrowych na morzu jest droższe niż farm wiatrowych na lądzie. Dlatego w ocenie prezesa PSEW pierwsze z nich powstaną na Bałtyku za ok. sześć lat. Po pokonaniu tych barier jest szansa na szybki rozwój offshore'u – Morze Bałtyckie ma znakomite warunki do rozwoju energetyki wiatrowej, szczególnie w obszarze polskiej strefy ekonomicznej, bo jest akwenem o niskim zasoleniu, w miarę spokojnym i nie ma przypływów.

Światowy Dzień Wiatru został zainaugurowany w 2007 roku przez Europejskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (EWEA). W około 75 krajach na całym świecie 15 czerwca odbywają się happeningi, wystawy, konferencje i dni otwarte na farmach wiatrowych. Według wyliczeń EWEA do końca 2012r. moc zainstalowana w energetyce wiatrowej na świecie osiągnęła ok. 280 GW. W 2013 r. ma powstać kolejnych 50 GW. Liderem zarówno pod względem nowych instalowanych turbin, jak i skumulowanej mocy są Chiny.

Źródło: Newseria