Klimat Dla ZiemiiSzkoła z klimatem
Newsletter

Bądź na bieżąco? Zapisz sie do newslettera!

Partnerzy i przyjaciele
Partnerzy i przyjaciele
Licznik odwiedzin: 8014068

W polskich miastach nie ma czym oddychać
wtorek 2013-11-05

Sześć z dziesięciu miast o najbardziej zanieczyszczonym pyłem zawieszonym powietrzu w Europie to miasta polskie – wynika z najnowszych badań opublikowanych przez Europejską Agencję Ochrony Środowiska.

Polskie miasta, które znalazły się w niechlubnej pierwszej dziesiątce miast o najbardziej skażonym powietrzu w Europie to Kraków, Nowy Sącz, Gliwice, Zabrze, Sosnowiec i Katowice.

W przypadku Krakowa zanieczyszczenia powietrza pyłem zawieszonym są przekroczone przez średnio 150 dni w roku.  Główną przyczyną złego stanu powietrza w Krakowie jest niska emisja, czyli piece domowe opalane węglem i drewnem. Szansą na polepszenie sytuacji jest realizacja zapisów przyjętego 30 września 2013 roku Programu ochrony powietrza dla województwa małopolskiego. Dzięki dwukrotnym konsultacjom społecznym z kilkuset mieszkańcami, ponad 40 pozarządowymi organizacjami społecznymi, lekarzami i personelem medycznym otwiera on drogę do godnego życia w Krakowie. Wprowadza zakaz stosowania paliw stałych (węgla) w kilkuletnim horyzoncie czasowym, co zgodnie z ekspertyzami wykonanymi dla Małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego, jest jedynym skutecznym rozwiązaniem problemu jakości powietrza w mieście.

Jednak 15 października 2013 roku Zarząd Województwa Małopolskiego zaproponował uchwałę, która dopuszcza stosowanie na obszarze gminy Kraków pieców na paliwa stałe, wprowadzając jedynie próg stężeń emisji pyłu na poziomie nie wyższym niż 40 mg/m3.

– Uchwała jest zaprzepaszczeniem szansy na poprawę jakości powietrza w Krakowie, bo zaproponowane rozwiązania nie wystarczą, aby uwolnić miasto od smogu – mówi Małgorzata Małochleb z Polskiej Zielonej Sieci. W opinii ekspertów jest też niezgodna z prawem i z przyjętym Programem ochrony powietrza. Organizując Antysmogowy Marsz Żałobny chcemy przypomnieć władzom województwa, że w ich rękach spoczywa zdrowie i życie mieszkańców, i sprawić, że zmienią decyzję i zaproponują rozwiązania, które realnie wpłyną na powietrze w Krakowie. Nie chcemy więcej działań pozorowanych – nie chcemy dłużej się dusić.– dodaje.

Z ostatniego raportu Health and Environmental Alliance (HEAL) „Niepłacony rachunek – Jak energetyka węglowa niszczy nasze zdrowie” wynika, że zanieczyszczenie powietrza zwiększa prawdopodobieństwo zachorowań na przewlekłe choroby układu oddechowego i układu krążenia, co w efekcie wpływa na wzrost umieralności. Znaczący wpływ na te negatywne efekty zdrowotne ma spalanie węgla w elektrowniach i stosowanie go do ogrzewania gospodarstw domowych. Katastrofalna jakość powietrza w Krakowie jest przyczyną 400 przedwczesnych zgonów rocznie.

Szansą dla polskich miast są fundusze unijne na lata 2014 – 2020, które mogą zostać przeznaczone na walkę z zanieczyszczeniem powietrza. Zarząd Województwa Małopolskiego na walkę o czyste powietrze (redukcja zanieczyszczeń z sektora mieszkaniowego i przemysłowych) chce przeznaczyć 120 milionów Euro z małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014 – 2020.

Źródło: Polska Zielona Sieć

Jak globalne ocieplenie może zmienić uprawy w Polsce: kukurydza zamiast ziemniaka
poniedziałek 2013-11-04

- W przyszłości z powodu zmian klimatu zamiast ziemniaka i żyta będziemy raczej uprawiać kukurydzę i sorgo. Trzeba się będzie na nowo nauczyć gospodarowania wodą - mówi dr hab. Zbigniew Karaczun, profesor Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

W naszej szerokości geograficznej globalne ocieplenie oznacza w rolnictwie przede wszystkim problemy z wodą, której będzie niedostatek lub nadmiar.

- Obecnie praktycznie nie nawadniamy upraw, ale w przyszłości może się to okazać nieodzowne. Żeby rośliny w ogóle chciały rosnąć, trzeba je będzie podlewać tak samo, jak dziś robią rolnicy na południu Europy - mówi dr hab. Karaczun. - Nowy trend związany z wodą widać, kiedy przyjrzymy się opadom z ostatnich kilkudziesięciu lat. Od lat 50. do 80. XX w. susze w Polsce pojawiały się mniej więcej co pięć lat. Od lat 80. zdarzają się co dwa lata, a od 1984 roku mamy w praktyce permanentną suszę letnią.

Deszcz będzie inny

Klimatolodzy prognozują, że w przyszłości opady będą miały inny charakter niż dziś. Większość wody będzie spadała w postaci gwałtownych deszczów, więc trzeba będzie retencjonować wodę i zapobiegać gwałtownym powodziom. - Rolnicy będą się musieli nauczyć drenować pola uprawne i przygotować uprawy tak, by gwałtowne deszcze nie rozmywały redlin (redlina to niewysoki wał ziemi między dwiema bruzdami) - tłumaczy ekspert z SGGW.

Zmiany klimatu oznaczają też większe zagrożenie gradem, który już dziś jest w Polsce coraz częstszy. Dla przykładu w ostatniej dekadzie grad występował w województwie małopolskim dwa razy częściej niż w końcu XX wieku. Jedną z metod ochrony przed nim jest wykorzystanie tzw. siatek antygradowych.

Szrotówek nie wziął się znikąd

Ocieplenie to również nowe choroby i szkodniki upraw. - Jakiś czas temu nikt u nas nie słyszał o szrotówku kasztanowcowiaczku, który jednak stał się bardzo popularny, bo niszczy drzewa kasztanowca białego. Mamy też nowy problem z patogenem kukurydzy zwanym omacnica prasowianka, który dawniej się w Polsce nie pojawiał, bo było za zimno. Teraz występuje dość powszechnie. W części Wielkopolski zdarzało się, że niszczył nawet sto procent plonów. Zagrożona jest także hodowla zwierząt. U naszych krów zaczęła się pojawiać tzw. choroba niebieskiego języka. Dotychczas wydawało się, że to problem obecny tylko w cieplejszym klimacie. Rośnie liczba zachorowań na boreliozę i inne choroby odkleszczowe; zaczyna się pojawiać komar tygrysi, który może przenosić dengę... - wylicza profesor.

Za ciepło na ziemniaki?

Ocieplenie jest nieuniknione, ale do pewnego stopnia można się do niego adaptować. - Podstawą jest dostosowanie upraw do nowych warunków klimatycznych, przede wszystkim wyższej temperatury. W Polsce oznacza to, że będziemy hodowali nowe odmiany albo wręcz gatunki. Prawdopodobnie trzeba będzie zrezygnować z ziemniaków, które wymagają klimatu chłodniejszego, na ich miejsce może jednak wejść sorgo. Może się pojawić problem z żytem, które przy bardzo wysokiej temperaturze nie będzie dawało dobrych plonów. Za to już dziś właściwie w całej Polsce dobrze plonuje kukurydza, choć jeszcze kilkanaście lat temu tylko niektóre regiony pozwalały na jej uprawę - zauważa dr hab. Karaczun.

Jak nawodnić ziemię? Żelem

Z suszą można walczyć, dodając do gleb substancje nazywane hydrożelami, które spowalniają parowanie wody, dzięki czemu ziemia dłużej trzyma wilgotność. Naukowcy starają się również praktycznie wykorzystać rosnące stężenie dwutlenku węgla w atmosferze. - Ten gaz, obecny w powietrzu, jest jednym z czynników limitujących wielkość plonu. Naukowcy starają się uzyskać odmiany, które będą mogły go więcej pochłaniać, na większą skalę wykorzystywać zawarty w nim węgiel i dawać większy plon - opowiada naukowiec.

Idą zmiany, nikt nic nie robi

Jego zdaniem w Polsce dopiero zaczyna się dostrzegać potrzebę adaptacji do zmian klimatu. - Trzeba jednak pamiętać, że adaptacja jest możliwa tylko do pewnego momentu. Jeśli zmiany klimatu zajdą za daleko i temperatura zamiast o mniej więcej 2 st. C wzrośnie o 4-5 st. C., to adaptacja - zwłaszcza w skali globalnej - nie będzie możliwa - dodał. - Dlatego też niezbędne są działania mające na celu ograniczenie emisji tego gazu ze źródeł antropogennych.

Profesor SGGW podkreśla też, że do nowych warunków trzeba przygotować służby weterynaryjne, a także rolniczą edukację i doradztwo. - W odniesieniu do rolnictwa nie robi się jednak zbyt wiele. Główne działania podejmuje się w ochronie przeciwpowodziowej. Tymczasem, aby przygotować rolnictwo na nowy reżim opadów, w skali całego kraju należałoby uregulować wyzwania związane z retencją, odbudowywać małe zbiorniki śródpolne, a nawet tereny bagienne. W przypadku adaptacji w skali kraju ważne jest, by pewne działania były finansowane z funduszy publicznych - ocenia Zbigniew Karaczun.

Naukowiec zwraca też uwagę, że w niektórych częściach Polski okres wegetacyjny wydłużył się o blisko miesiąc, a na wiosnę rośliny kiełkują nawet 20 dni wcześniej niż kiedyś, przez co rośnie zagrożenie plonu przymrozkami. - Mocny przymrozek w kwietniu czy w maju może zniszczyć cały plon, a to dla sadownictwa klęska. Rozwiązaniem problemu mogą być ubezpieczenia. Obecnie, ze względu na wysokie koszty, większość rolników nie jest ubezpieczona. Stąd rośnie potrzeba tworzenia spółdzielni i korzystania z systemów ubezpieczeń wzajemnych - mówi.

Źródło: PAP

Świat, jaki lubisz. Klimat, który Ci odpowiada.
wtorek 2013-10-29

Już 12 listopada w Warszawie rusza 19 Konferencja Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych ds. Zmian Klimatu, w skrócie COP.
Fundacja Nasza Ziemia będzie przez caly czas trwania konferencji obecna, prezentując swoje działania prowadzone dotychczas w temacie ochrony klimatu. Każdy odwiedzający stoisko będzie mógł sprawdzić swój osobisty ślad węglowy i otrzymać materiały edukacyjne związane z tematyką zagrożeń i ochrony klimatu.

Już jednak od października Fundacja Nasza Ziemia intensyfikuje działania w temacie ochrony klimatu, przyłączając się do ogólnoeuropejskiej kampanii informacyjnej zainicjowanej przez Komisję Europejską „Świat, jaki lubisz. Klimat, który Ci odpowiada”. Pomysł stworzenia kampanii zrodził się po przeprowadzonej wśród 27 tysięcy europejczyków ankiety, z której wynikł zauważalny wzrost od 2009 r., niepokoju w kwestiach związanych z klimatem. Wciąż jednak mimo, że większość osób zdaje sobie sprawę z tego, że problem zmiany klimatu nie rozwiążą się same, obywatele wciąż za mało robią, żeby to zmienić.

Fundacja przyłączając się do kampanii oraz poprzez działania prowadzone podczas COP – 19 chce przypominać ludziom o znanej zasadzie, że jeżeli chcemy, żeby świat wokół nas był lepszy, musimy tę zmianę zacząć od siebie.

Zachęcamy do przeczytania listu Connie Hedegaard, komisarza UE ds. działań w dziedzinie klimatu dotyczącego idei kampanii.

Kampania „Świat, jaki lubisz”, ma na celu zaprezentowanie istniejących rozwiązań, które pomogą osiągnąć unijny cel polegający na zmniejszeniu emisji gazów cieplarnianych o 80−95 proc. do 2050 r.

Strona internetowa kampanii: www.world-you-like.europa.eu

Parlament Europejski chce harmonogramu na COP19
wtorek 2013-10-29

Podczaj konferencji klimatycznej ONZ, która odbędzie się w listopadzie w Warszawie, 192 państwa sygnatariusze Protokołu z Kioto, muszą ustalić harmonogram dla osiągnięcia globalnego oraz wiążącego porozumienia w 2015 roku w Paryżu - stwierdził Parlament w rezolucji głosowanej w środę.

Parlament ponowił propozycję przedstawioną przez UE, o zmniejszeniu własnych emisji o 30% do 2020 roku, jeśli najwięksi emitenci zobowiążą się do podobnych celów.

- Oczekiwania pokładane są w szczycie klimatycznym, który odbędzie się w 2015 roku, w Paryżu, ale jeśli chcemy osiągnąć trwałe globalne porozumienie dotyczące klimatu, konferencje w Warszawie jest kluczowa dla ustalenia przyszłych założeń oraz harmonogramu. Wierzę, że UE powinna przewodzić wysiłkom, stawiając sobie ambitniejsze cele, w celu ułatwienia osiągnięcia porozumienia - powiedział przewodniczący parlamentarnej komisji ds. środowiska Matthias Groote (S&D, DE), który przewodniczyć będzie delegacji PE, biorącej udział w konferencji od 18 listopada.

Posłowie podkreślają, że UE jest na dobrej drodze do osiągnięcia redukcji emisji znacznie powyżej zakładanego 20% celu oraz że, Unia zaoferowała zwiększenie swojego celu do 30% do 2020 roku, jeśli inne kraje odpowiedzialne za większość emisji, zobowiążą się do podobnych celów. Przypominają, że emisje UE to 11% emisji globalnych. Większe ambicje oraz akceptacja dla ambitnych działań przeciwko zmianie klimatu mogłyby zostać osiągnięte przez sektory przemysłowe i energetyczne, jeśli taki poziom ambicji i chęci do wysiłku reprezentowałyby też gospodarki światowe.

Posłowie podkreślają też, jak istotne jest ustalenie ceny emisji dwutlenku węgla pochodzących z międzynarodowego transportu lotniczego i morskiego, co poza redukcją emisji, służyć tez może zwiększeniu dochodów. Uważają, że UE powinna zredukować własne emisje poprzez zaprzestanie rozwijania mających duży negatywny wpływ na emisje gazów cieplarnianych, niekonwencjonalnych paliw kopalnych, takich jak piaski bitumiczne. Publiczne dofinansowanie wspierające rozwój tego typu paliw powinno zostać wycofane.

Posłowie wzywają więc, aby na konferencji w Warszawie podjęto decyzje określające harmonogram oraz proces podejmowania zobowiązań, wiążące jej uczestników do przedstawienia własnych zobowiązań w 2014 roku, a następnie do ich oceny oraz wprowadzenia ewentualnych zmian w roku 2015. Posłowie, uważają, że najistotniejszym celem powinno być ustalenie nowego "Paktu Klimatycznego" dla wszystkich, obejmującego zarówno państwa uprzemysłowione jak i rozwijające się, z wiążącymi zasadami udziału.

Źródło:komunalny.pl

Sejm rozpoczyna prace nad ustawą krajobrazową
poniedziałek 2013-10-28
Posłowie zaczynają prace nad projektem tzw. ustawy krajobrazowej, który budzi sporo emocji w branży energetyki wiatrowej.


Prace ma rozpocząć sejmowa podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenie prezydenckiego projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku ze wzmocnieniem narzędzi ochrony krajobrazu.

„Rzeczpospolita” wyjaśnia, że projekt budzi sprzeciw wśród samorządowców miedzy innymi ze względu na fakt, że oddaje w ręce samorządów wojewódzkich kompetencje w zakresie ustalania miejsc chronionych tzw. krajobrazów priorytetowych. W efekcie w ocenie samorządów gminnych zostanie ograniczona ich rola planistyczna.

Niepokój samorządowców budzą również zapisy w projekcie, które oddają organom administracji szczebla wojewódzkiego kompetencje w zakresie wydawania zgody na lokalizację inwestycji farm wiatrowych.

Żródło: ekoinfo.pl

Zielone technologie wspierają polski rozwój gospodarczy
piątek 2013-10-25

Polskie innowacyjne zielone technologie wspierają rozwój gospodarczy naszego kraju – powiedział minister środowiska Marcin Korolec podczas spotkania laureatów IV edycji projektu GreenEvo, promującego za granicą polskie zielone technologie.

W czwartek wieczorem Korolec wręczył nagrody laureatom IV edycji programu GreenEvo. Do tegorocznej edycji konkursu zgłosiło się 22 firm. Spośród 14 finalistów wyłoniono ośmiu laureatów, oferujących technologie przyjazne środowisku.

Dwóm firmom zostały przyznane wyróżnienia. Szef resortu środowiska ocenił, że program GreenEvo wpisuje się w moment, w którym jest teraz Polska.

"Wpisuje się w nasz rozwój gospodarczy; nasza nowoczesność wywołuje pozytywne skojarzenia za granicą" - powiedział.

Zwracając się do firm-laureatów Korolec zaznaczył, że dzięki ich zaangażowaniu i innowacyjności uczymy się zdobywać kluczowe rynki. Zaliczył do nich Afrykę, Azję i Amerykę Łacińską.

W tym roku jednym ze zwycięzców została firma Dagas za technologię utylizacji m.in. odpadów komunalnych czy przerób biomasy w procesie pirolizy. Nagrodzono także przedsiębiorstwa: Energo Natura za technologię odczynnikowego oczyszczania wody; firmę Energetyka Solarna ENSOL za hybrydowe kolektory słoneczne PVT; Far Data - za stacje monitorowania hałasu i warunków środowiskowych; Frapol - za synergiczny system zarządzania energią powietrza w budynku; M3SYSTEM - za technologię pasywnego budownictwa z użyciem polistyrenu; Mielec-Diesel GAZ - m.in. za wykorzystanie gazów odpadowych z odwiertów do wytwarzania energii elektrycznej oraz NIKOL Jan Nikołajuk - za rekuperator.Wyróżnione zostały także firmy: MAKROTERM Agata i Krzysztof Wąchała za niskokosztową solarną linię produkcyjną oraz Polbud SA za systemy małych elektrowni wiatrowych.

Odbierający wyróżnienia przedstawiciele nagrodzonych firm podkreślali, że dzięki projektowi GreenEvo udało im się wejść na rynki, na których bez takiej pomocy mogliby konkurować za 5-10 lat.

Ich zdaniem dzięki GreenEvo udaje im się ulepszać swoje technologie i poprawiać efektywność. Ocenili, że udział w programie wpłynął na wartość dodaną ich firm. Przedsiębiorcy wskazywali na bardzo dobrą współpracę z resortami środowiska, gospodarki i MSZ w promowaniu ich za granicą.

Laureaci mogą liczyć na pomoc rządową w promowaniu innowacyjnych zielonych rozwiązań na rynkach międzynarodowych. Przykładem jest firma Izodom Polska, która produkuje elementy do budowy domów energooszczędnych i pasywnych.

Jej przedstawiciele wzięli udział m.in. w biznesowej wizycie premiera Donalda Tuska w Afryce, gdzie firma starała się o kontrakty budowy domów socjalnych w RPA. Przedsiębiorstwo nawiązało także kontakty biznesowe z partnerami w Gruzji.Firmy mogą brać udział w misjach zagranicznych m.in. w Azerbejdżanie, Chorwacji, Gruzji, Kazachstanie, Mołdawii, Rosji, na Ukrainie i w Wietnamie. Efektem takich działań było m.in. podpisanie z partnerami w Mołdawii i Wietnamie kontraktów na dostarczenie mobilnych maszyn do produkcji ekologicznego brykietu ze słomy i siana firmy Asket.

Przedsiębiorstwa będą mogły skorzystać także ze wsparcia polskich przedstawicielstw dyplomatycznych na całym świecie, szkoleń, prezentacji technologii w wielojęzycznym katalogu dystrybuowanym w wielu krajach oraz produkcji indywidualnych filmów o oferowanych technologiach.

Wiceminister środowiska Beata Jaczewska przypomniała, że program GreenEvo dostał się do finału prestiżowego konkursu Europejskiej Nagrody Sektora Publicznego EPSA 2013.Z danych resortu środowiska wynika, że przychody firm, które uczestniczyły we wcześniejszych edycjach programu wzrosły średnio o ponad 30 proc., a z działalności eksportowej o blisko 60 proc. 18 proc. przedsiębiorstw uruchomiło nowe zakłady produkcyjne, blisko 60 proc. udoskonaliło technologię, a 50 proc. podpisało umowy dystrybucyjne z zagranicznymi partnerami.

Połowa firm biorących udział w programie zwiększyła także zatrudnienie.GreenEvo Akcelerator Zielonych Technologii jest projektem Ministerstwa Środowiska, mającym na celu transfer polskich innowacyjnych technologii środowiskowych i globalną promocję polskiej myśli technicznej.

Do tej pory w czterech edycjach konkursu wyłoniono 48 laureatów. Priorytetem programu jest dostarczanie polskich technologii na rynki zagraniczne.

Źródło: PAP

Unia da kasę na czystsze powietrze
piątek 2013-10-25

Wśród 10 miast o najgorszej jakości powietrza w Europie aż cztery pochodzi z województwa śląskiego. 

Sytuację tę mają poprawić działania służące likwidacji niskiej emisji oraz termomodernizacji budynków, które zostaną dofinansowane w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014 - 2020.

Według raportu Europejskiej Agencji Ochrony Środowiska w pierwszej dziesiątce miast o najgorszej jakości powietrza w Europie znalazły cztery miasta z województwa śląskiego: Gliwice, Zabrze, Sosnowiec i Katowice.

Obliczono, że liczba dni w roku, podczas których przekraczany jest limit stężenia tlenków węgla i dwutlenku siarki w tych miastach sięga aż 124 dni. W Polsce więcej dni z zanieczyszczonym powietrzem ma Kraków i Nowy Sącz, a w całej Europie jeszcze tylko cztery bułgarskie miasta.

Ok. 40 procent zanieczyszczeń powietrza w całej Polsce koncentruje się w woj. śląskim. Dlatego do Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014 - 2020 włączono inicjatywę Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, dotyczącej wsparcia dla systemowych działań ograniczających niską emisję w konurbacji śląsko - dąbrowskiej i służących podniesieniu efektywności energetycznej oraz zwiększeniu udziału odnawialnych źródeł energii w produkcji energii cieplnej na obszarach wysoko zurbanizowanych. Projekt tego programu Ministerstwo Rozwoju Regionalnego uwzględniło na pierwszym miejscu wśród dużych projektów z zakresu sektora energetyki.

- Zgodnie z nim, na terenach o dużych skupiskach budynków w centralnej części konurbacji śląsko - dąbrowskiej będą dofinansowane, ze środków unijnych, kompleksowe- uzasadnione ekologicznie, energetycznie i ekonomicznie- inwestycje służące likwidacji niskiej emisji, tak aby w maksymalnym stopniu ograniczyć na tym obszarze niską emisję - informuje WFOŚIGW w Katowicach.

Wsparcie ze środków Unii Europejskiej otrzymać mają w szczególności zadania mające na celu głęboką termomodernizacja budynków mieszkalnych wielorodzinnych oraz budynków użyteczności publicznej wraz z budową lub przebudową wewnętrznych instalacji odbiorczych ciepła i likwidacją dotychczasowych przestarzałych źródeł ogrzewania.

Liczyć na dofinansowanie mogą też przedsięwzięcia umożliwiające zastosowanie odnawialnych źródeł energii wspomagających produkcję ciepła, a także budowę sieci ciepłowniczych oraz współpracujących z tymi sieciami urządzeń. Przewidziano także wparcie dla przebudowy i rozbudowy źródeł wytwarzających ciepło dostarczane do sieci poprzez zastosowanie technologii wysokosprawnej kogeneracji i OZE.

Beneficjentami programu będą właściciele nieruchomości tj. gminy, wspólnoty mieszkaniowe, spółdzielnie mieszkaniowe, przedsiębiorstwa ciepłownicze, organy władzy publicznej, organy policji, straży pożarnej, państwowe szkoły wyższe, samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej, organizacje pozarządowe, kościoły, kościelne osoby prawne i ich stowarzyszenia a także inne związki wyznaniowe.

- Głównym kryterium przystąpienia do Programu będzie podejście systemowe i skoordynowane działań w obrębie zgłoszonych zadań przez odbiorców i dostawców ciepła. Podstawą zaś realizacji poszczególnych zadań będzie opracowanie przez gminy strategii niskoemisyjnych. Kryteriami decydującymi o przyznaniu dofinansowania będzie kompleksowe i systemowe podejście odbiorców i dostawców ciepła do zadań przewidzianych w gminnej strategii niskoememisyjnej, a także efektywność ekonomiczna, energetyczna oraz ekologiczna planowanych przedsięwzięć. Pod uwagę będzie brany również stopień zaawansowania realizacji zadania, a w szczególności gotowość do realizacji (techniczna, instytucjonalna i finansowa) wszystkich beneficjentów na obszarze zadania - wyjaśnia WFOŚiGW w Katowicach.

Źródło:WNP.pl

Minister Woźniak o nowym prawie dotyczącym składowania CO2
środa 2013-10-23

Nowo przyjęte polskie regulacje dotyczące składowania dwutlenku węgla są jednymi z najbardziej restrykcyjnych w Unii Europejskiej.

Odpowiedzialny za nie Główny Geolog Kraju zapewnia, że taka operacja będzie bezpieczna dla środowiska. W rzeczywistości najprawdopodobniej niewielu przedsiębiorców zdecyduje się na stosowanie technologii CCS ze względy na wysokie koszty i surowe przepisy.

– Mamy chyba najbardziej restrykcyjną ustawę o przechowywaniu i składowaniu dwutlenku węgla pod ziemią. Wskazujemy praktycznie tylko jedną strukturę geologiczną, w której pozwalamy na składowanie, ale tylko jeśli spełnione są dwa główne warunki: jest to projekt demonstracyjny i wymieniony w jednej decyzji KE – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Piotr Woźniak, Główny Geolog Kraju i wiceminister środowiska.

W ubiegłym tygodniu ustawę o podziemnym składowaniu CO2 (czyli nowelizacją Prawa geologicznego i górniczego, wdrażającą unijną dyrektywę CCS) podpisał prezydent Bronisław Komorowski. Jak podkreśla wiceminister, trwają prace nad 23 rozporządzeniami, niezbędnymi do wdrożenia przepisów ustawy. Dwa z nich już są prawie gotowe, pozostałe powinny być w ciągu kolejnych dwóch miesięcy.

Zgodnie z przepisami, na miejsce składowania gazu został wyznaczony Bałtyk. Tu, jak zapewnia Główny Geolog Kraju, techniczne warunki składowania mają być bezpieczne. Żeby skorzystać z technologii CCS, trzeba będzie uzyskać koncesje od ministra środowiska.

– To będzie działalność wyłącznie na wniosek przedsiębiorcy, który, by móc ją prowadzić, oprócz spełnienia standardowych warunków koncesyjnych, musi złożyć cały szereg zabezpieczeń, w tym finansowe. Musi zobowiązać się do dwudziestoletniego monitorowania składowiska na własny koszt, a następnie przekazania monitoringu do specjalnie powołanej jednostki administracyjnej, Krajowego Administratora Podziemnych Składowisk Dwutlenku Węgla. Następnie KAPS, również na koszt przedsiębiorcy, przez następne 50 lat będzie monitorować to składowisko. A później te zadania zostaną przejęte w pełni przez państwo – informuje Piotr Woźniak.

Wiceminister środowiska podkreśla, że koszty takiej operacji będą wysokie i niewielu przedsiębiorców będzie w stanie je ponieść.

– Koszt prowadzenia takich działalności jest niesłychanie wysoki. To powoduje, że przedsiębiorca musi być mocną firmą z bardzo pewnymi fundamentami finansowania. W innym przypadku koncesja nie zostanie wydana – mówi wiceminister.

Przypomina, że kilka lat temu KE stworzyła listę kilkunastu projektów demonstracyjnych z całej Europy, którym przyznała wsparcie. Wśród nich znalazły się trzy z Polski: zgłoszony przez PGE Elektrownia Bełchatów (a następnie kontynuowany przez PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna), Zakłady Azotowe Kędzierzyn i Vattenfall.

– Vattenfall wycofał się bardzo szybko z tej listy, a ZAK niewiele później. Natomiast Bełchatów wycofał się na początku tego roku, ze względu na koszty, poziom skomplikowania tego projektu i poziom dofinansowania, który był niewystarczający, wręcz symboliczny w stosunku do skali projektów i potrzeb – tłumaczy Piotr Woźniak.

Na własny koszt instalację CCS testuje Tauron we współpracy z Instytutem Chemicznej Przeróbki Węgla. Wybudowanie instalacji pilotażowej pochłonęło 8,8 mln zł.

Zdaniem wielu ekspertów i przedstawicieli elektrowni, technologia CCS jest zbyt droga, a co więcej obniża rentowność elektrowni. Opłacałoby się ją stosować, gdyby za uprawnienia do emisji dwutlenku węgla w europejskim systemie handlu emisjami (ETS) trzeba było płacić ponad 65 euro. Dziś ich cena oscyluje wokół 5 euro za tonę (czyli jedno uprawnienie).

Technologia CCS (Carbon Capture and Storage) oznacza wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla ze spalin. Ma pomóc w realizacji polityki środowiskowej UE, zakładającej m.in. minimalizację emisji CO2 do atmosfery.

Źródło: komunalny.pl

Nową kampanią Ministerstwo Środowiska zachęca do oszczędzania energii
wtorek 2013-10-22
Stanisław Tym w społecznej kampanii Ministerstwa Środowiska „Polak tym bardziej oszczędza ciepło” zachęca do oszczędzania energii w domu.

Spoty, wyreżyserowane przez Wojciecha Smarzowskiego, można oglądać od dziś w telewizji.

Z badań świadomości ekologicznej mieszkańców Polski (badanie Ministerstwa Środowiska 2012) wynika, że chcemy oszczędzać energię, ale nie zawsze wiemy, jak to skutecznie robić. Dlatego ruszająca dziś kampania Ministerstwa Środowiska poświecona jest oszczędzaniu energii w domu. W jej ramach w największych ogólnopolskich stacjach telewizyjnych emitowane będą humorystyczne spoty, w których wystąpił Stanisław Tym. Aktor zachęca w nich do prostych, codziennych zachowań, które przekładają się na oszczędzanie ciepła w mieszkaniu i tym samym pozwalają zmniejszyć rachunki za ogrzewanie.

- Mniej zużytej energii potrzebnej na ogrzanie mieszkań to mniejsza emisja gazów cieplarnianych, a to z kolei zysk w postaci czystszego powietrza i lepszego zdrowia dla każdego z nas. To także korzyść dla naszego portfela w postaci niższych rachunków za ogrzewanie. Oszczędzając energię, oszczędzamy więc podwójnie - zyskujemy i my, i środowisko - przekonuje Marcin Korolec, minister środowiska.

 

 

Spoty można obejrzeć także na kanale Ministerstwa Środowiska na YouTube.

Ogrzewanie stanowi blisko 70% energii zużywanej w domu. Tymczasem energię cieplną możemy oszczędzać na wiele sposobów. Przykład? Często wystarczą najprostsze czynności: odsłonięcie kaloryferów, tak żeby korzystać w pełni z ich mocy, krótkie i intensywne wietrzenie, zamiast wietrzenia przez cały czas przy jednocześnie rozkręconych kaloryferach, przykręcanie kaloryferów, kiedy wyjeżdżamy na dłużej, obniżenie temperatury w pomieszczeniach, w których rzadziej przebywamy.

W 2014 roku Ministerstwo Środowiska planuje kontynuację kampanii dotyczącej oszczędzania ciepła skierowanej tym razem m.in. do inwestorów, wspólnot mieszkaniowych i architektów. Będzie ona informować o rozwiązaniach energooszczędnych i odnawialnych źródłach energii, które można zastosować przy budowie domu lub remoncie mieszkania.

***

Kampania współfinansowana ze środków funduszy EOG pochodzących z Islandii, Lichtensteinu i Norwegii.

Źródło: mos.gov.pl

Energooszczędny dom tańszy w utrzymaniu niż mieszkanie
wtorek 2013-10-22

Już za siedem lat, w 2021 roku wszystkie nowe budynki powstające na obszarze Unii Europejskiej będą musiały spełniać normy obiektów o niemal zerowym zużyciu energii.Mówi o tym dyrektywa Parlamentu Europejskiego 2010/31/UE z maja 2010 roku.

Jest to nie lada wyzwanie dla rynku budowlanego, bo wymusza wprowadzanie radykalnych zmian w sposobie wznoszenia budynków. Stosowane od lat w Polsce tradycyjne metody budowy wymagają dodatkowego ocieplenia konstrukcji, co podnosi i tak niemałe koszty materiałów budowlanych, a jednocześnie nie daje pełnego efektu oszczędzania energii cieplnej, zalecanego dyrektywą UE.

W Polsce, aby zachęcić inwestorów, projektantów i producentów materiałów budowlanych do szukania nowych metod spełniających wymagania unijnej dyrektywy, powstał program finansowy wspierający budownictwo o niskim zużyciu energii. Jego autorem i dysponentem jest Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), który oferuje system dopłat do kredytów bankowych zaciąganych na budowę i zakup takich domów i mieszkań. W zależności od uzyskanego wskaźnika rocznego jednostkowego zapotrzebowania na energię użytkową do celów ogrzewania i wentylacji (EUco), a także od spełnienia innych warunków, między innymi sprawności instalacji grzewczej i podgrzewania wody, można uzyskać dopłatę w wysokości od 30 tys. do 50 tys. złotych - dla domu, i od 11 tys. do 16 tys. złotych - dla mieszkania. Określono też odpowiednie standardy, według których budynek energooszczędny może zużyć do 40 kWh/(m2rok) energii użytkowej, a budynek pasywny - tylko do 15 kWh/(m2rok).

Budżet programu wynosi 300 milionów złotych i jest aktywny w latach 2013 - 2018; natomiast wypłaty będą realizowane aż do 2022 roku.

I rzeczywiście w środowisku projektantów i wykonawców od kilku lat trwają poszukiwania metod wznoszenia budynków mieszkalnych nowoczesnych, trwałych, estetycznych i - co najważniejsze - ciepłych, a zarazem tanich w realizacji - tak, by nie odstraszyć ceną przyszłych nabywców na rynku deweloperskim oraz zachęcić do działania indywidualnych inwestorów, budujących domy dla siebie.

I są już tego pierwsze efekty, np. w postaci programu "Dom dla każdego". Jego autorzy, grupa złożona z projektantów, deweloperów i specjalistów od technik grzewczych, zaproponowali metodę budowy ciepłych i tanich budynków mieszkalnych.

Całkowicie wyeliminowano użycie typowych, drogich i wymagających dodatkowego ocieplenia materiałów budowlanych, jak beton, stal, cegła czy pustaki. Podstawowym materiałem konstrukcyjnym jest polistyren ekspandowany (spieniony), używany powszechnie do izolacji termicznych. Charakteryzuje się on dużą wytrzymałością konstrukcyjną, a jednocześnie bardzo niskim współczynnikiem przenikania ciepła. Dzięki temu ściany zewnętrzne wykonane z tego materiału zapewniają wysoką izolacyjność, a tym samym małe zapotrzebowanie na ciepło do ogrzania budynku. Dodatkowo wykorzystano okna trójszybowe, ponieważ to właśnie szyby okienne są przyczyną największych strat ciepła w pomieszczeniach.

Źródłem ogrzewania, a zarazem chłodzenia w lecie, jest pompa ciepła wraz z systemem wentylacji mechanicznej z rekuperacją. Rekuperator to urządzenie, które odzyskuje ciepło z powietrza wywiewanego z domu do ogrzania świeżego powietrza nadmuchiwanego do pomieszczeń. W naszym klimacie wysokie koszty ogrzewania wynikają w znacznej mierze właśnie ze strat ciepła podczas wentylacji - ocenia się, że w dobrze ocieplonym domu do tego celu służy prawie połowa dostarczanego ciepła.

Jak podają autorzy projektu, zapotrzebowanie budynku o powierzchni użytkowej ok. 100 mkw. na energię potrzebną do ogrzewania wynosi 2,5 kW, a więc koszty ogrzewania w przybliżeniu wyniosą ok. 1 zł za 1 mkw. na miesiąc. Jest to więc taniej niż przeciętne opłaty za ogrzewanie mieszkania w budynku wielorodzinnym wzniesionym tradycyjnymi metodami.

Jak by tego było mało, dom można wyposażyć dodatkowo w odnawialne źródła energii - kolektory słoneczne czy panele fotowoltaniczne. A dodatkową zaletą całego projektu jest bardzo krótki czas realizacji - dom o powierzchni 100 mkw. powstaje w 4-6 tygodni !

Pierwsze, eksperymentalne osiedle takich energooszczędnych domów powstało już w okolicach Krakowa. Deweloper zapewnia, że spełnia ono kryteria programu wsparcia finansowego Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, więc domy można nabywać korzystając z dopłat Funduszu.

Źródło:www.wgn.pl

Wójtowie, kontrolujcie co mieszkańcy palą w domowych piecach.
wtorek 2013-10-22

Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska zaapelował do wójtów o większy nadzór nad tym, co mieszkańcy spalają w domowych piecach.

Według wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska Adama Ludwinowskiego, co roku w sezonie grzewczym obserwowany jest wzrost stężeń zanieczyszczeń w powietrzu na obszarach osiedli mieszkaniowych ogrzewanych z własnych źródeł ciepła.

Inspektor poinformował, że do kontroli przestrzegania przepisów w tym zakresie upoważnieni są wójtowie i burmistrzowie, którzy mogą m.in. poprzez pracowników urzędu lub straż gminną wkraczać na teren nieruchomości i sprawdzać, czy nie dochodzi do naruszeń przepisów ochrony środowiska.

Uprawnienia takie daje im ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Natomiast do kontroli tych stosuje się przepisy art. 379 i art. 380 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. - Prawo ochrony środowiska.

Ponadto mazowiecki inspektor ochrony środowiska zaapelował o nasilenie edukacji ekologicznej mieszkańców oraz o bardziej skuteczny nadzór organów gminy nad wypełnianiem przez mieszkańców obowiązków, wynikających z regulaminu utrzymania czystości i porządku w gminie.

Według Adama Ludwinowskiego w domowych piecach spalane są często niskiej jakości paliwa oraz różnego rodzaju odpady, m.in. opakowania z tworzyw sztucznych, gumy, zanieczyszczone drewno i materiały drewnopochodne oraz wiele innych palnych substancji.

- Spalane w nieprzystosowanych do tego celu urządzeniach odpady, w niekontrolowanych warunkach (zbyt małe temperatury, cyrkulacje powietrza itp.), powodują emisję wielu substancji szkodliwych dla zdrowia ze względu na niepełne spalanie i brak urządzeń ograniczających emisję. Często powoduje to, łącznie z emisjami z komunikacji, zjawiska smogowe – zaznaczył inspektor.

Przekroczenia dotyczą głównie najdrobniejszych frakcji pyłu - pyłu zawieszonego PM10 (w tym jeszcze drobniejszych PM2.5), stanowiących ze względu na ich właściwości, największe zagrożenie dla zdrowia.

Według szacunków WIOŚ w Warszawie w 2012r. emisja pyłu PM10 z indywidualnych kotłowni była kilkunastokrotnie większa niż wyemitowana przez przemysł, pomimo nieuwzględnienia w szacunkach dla palenisk domowych spalania odpadów, powodujących najwyższe emisje szkodliwych substancji.

Na terenach osiedli mieszkaniowych niewyposażonych w sieci ciepłownicze wysokie poziomy stężeń pyłu utrzymują się przez cały sezon grzewczy, a taka sytuacja powtarza się corocznie.

Jak wskazał Ludwinowski, przepisy ochrony środowiska zabraniają spalania odpadów poza specjalistycznymi instalacjami do tego celu przeznaczonymi. Efektem kontroli, która wykaże spalanie odpadów w paleniskach domowych, mogą być kary grzywny. Dotyczy to również niekontrolowanego spalania na posesjach odpadów organicznych, przeważnie liści.

Źródło:Serwis Samorządowy PAP

Nie będzie zakazu palenia węglem w Krakowie
poniedziałek 2013-10-21
W Krakowie będzie można palić węglem. Zarząd województwa małopolskiego przyjął we wtorek projekt uchwały dotyczący poprawy jakości powietrza w Krakowie.

Wbrew oczekiwaniom i wcześniejszym zapowiedziom, nie znalazł się w nim zakaz palenia węglem i drewnem.

W projekcie znalazł się zapis, że używać można niemal wszystkich paliw. W zamian określono maksymalną emisyjność urządzeń spalających węgiel czy drewno, która nie może przekroczyć 40 miligramów na metr sześcienny. Co to w praktyce oznacza? Będzie można korzystać z kominków i kotłów na węgiel pod warunkiem, że będą one posiadały certyfikat, świadczący o niskiej emisji paleniska.

Decyzję władz Małopolski krytykuje Krakowski Alarm Smogowy i tłumaczy, że najnowszej generacji kotły węglowe uzyskują tak niski poziom emisji jedynie w warunkach laboratoryjnych, przy spalaniu dobrej jakości węgla. W warunkach rzeczywistych, przy spalaniu słabej jakości, emisja zanieczyszczeń będzie znacznie wyższa. „Zanosi się na to, że w najbliższych latach wydamy paręset milionów euro na zakup nowych kotłów, a jakość powietrza w Krakowie nie poprawi się” – stwierdza Krakowski Alarm Smogowy.

Aktywiści KAS dodają, że zaproponowane przez polityków rozwiązania, to prawny bubel. „Ustawa Prawo Ochrony Środowiska nie daje Sejmikowi Województwa kompetencji do określenia emisyjności urządzeń dopuszczonych do użytku.” – czytamy na stronie KAS.

Sceptyczne do zapisów projektu uchwały są władze Krakowa. „Stosowanie półśrodków nie doprowadzi do znaczącej poprawy jakości powietrza w Krakowie, co więcej – w takiej sytuacji także wszystkie działania podejmowane przez Miasto nie będą przynosić zadowalających rezultatów" – komentuje Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. „(…) jedynie zakaz palenia węglem w paleniskach domowych może wpłynąć na poprawę jakości powietrza w Krakowie” – podkreśla Majchrowski .

Wicemarszałek Wojciech Kozak studzi emocje i podkreśla, że nie zapadły żadne wiążące decyzje w sprawie nowych przepisów. – Przygotowaliśmy dokument, który jest projektem uchwały i od dziś poddajemy go konsultacjom społecznym. Czekamy na uwagi od każdego, kto chce się wypowiedzieć w tej sprawie – mówił w trakcie konferencji prasowej.

Krakowski Alarm Smogowy przypomina, że Kraków zajmuje niechlubne trzecie miejsce w rankingu najbardziej zanieczyszczonych miast Europy i tylko całkowity zakaz stosowania paliw stałych do ogrzewania domów i mieszkań może poprawić jakość powietrza w Krakowie.


Źródło:Ekologia.pl

Program polskiej energetyki jądrowej
środa 2013-10-16

11 października 2013 r. Kierownictwo Ministerstwa Gospodarki (MG) przyjęło Program polskiej energetyki jądrowej (PPEJ).

Dokument, który określa zakres i strukturę organizacji działań niezbędnych do wdrożenia energetyki jądrowej w Polsce trafi teraz do uzgodnień międzyresortowych. Ostatnim etapem prac nad PPEJ będzie przyjęcie przez Radę Ministrów.

Program PEJ został poddany kompleksowym konsultacjom społecznym, w których wzięło udział ponad 100 podmiotów, oraz transgranicznym, w których uczestniczyło siedem krajów. Formalnie proces ten został zakończony podpisaniem Protokołu z konsultacji z Austrią w maju 2013 r.

Efektywność i prawidłowość prac nad realizacją Programu PEJ potwierdzili także eksperci Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, którzy w marcu i kwietniu 2013 r. wizytowali Polskę w ramach Zintegrowanego Przeglądu Infrastruktury Jądrowej (INIR) oraz Zintegrowanego Przeglądu Dozoru Jądrowego (IRRS). MAEA dobrze oceniła całość przygotowań do wdrożenia Programu PEJ. W szczególności doceniono Polskę m.in. za wysokie standardy współpracy w ramach konsultacji na szczeblu krajowym i międzynarodowym oraz za wprowadzenie nowoczesnych regulacji prawnych.

Ponadto w ramach działań podejmowanych w obszarze rozwoju energetyki jądrowej, zgodnie z uchwałą RM, powołano Międzyresortowy Zespół ds. Polskiej Energetyki Jądrowej oraz Pełnomocnika Rządu w tym zakresie. Zmieniono też strukturę organizacyjną Państwowej Agencji Atomistyki (PAA) i rozpoczęto proces dostosowania jej do potrzeb dozoru jądrowego.

W 2011 r. weszła w życie nowelizacja ustawy Prawo atomowe, jak również 20 aktów wykonawczych do tego dokumentu. MG wypracowało także ustawę o przygotowaniu i realizacji inwestycji w zakresie obiektów energetyki jądrowej oraz inwestycji towarzyszących (weszła w życie 1 lipca 2011 r.). Wspólnie z Polską Agencją Atomistyki jesteśmy także zaangażowani w opiniowanie nowych wytycznych Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.

W latach 2009 - 2012 Ministerstwo Gospodarki, we współpracy z Commissariat l’énergie atomique et aux énergies alternatives, zorganizowało serię szkoleń i staży dla przedstawicieli polskiego świata nauki. W 2012 r. MG rozpoczęło także kampanię informacyjną „Poznaj atom. Porozmawiajmy o Polsce z energią”, której celem jest dostarczenie Polakom aktualnych i rzetelnych informacji na temat energetyki jądrowej.

Na wniosek MG Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) uruchomiło strategiczny projekt badawczy „Technologie wspomagające rozwój bezpiecznej energetyki jądrowej”. Ponadto utworzono Narodowe Centrum Badań Jądrowych (NCBJ), a w realizację Programu PEJ włączyły się m.in. Instytut Chemii i Techniki Jądrowej (IChTJ) oraz Instytut Fizyki Jądrowej PAN (IFJ PAN). MG przejęło także od PAA zadania dot. przyznawania dotacji na bezpieczeństwo jądrowe i ochronę radiologiczną (BJiOR), której głównymi beneficjentami są organizacje badawcze w dziedzinie energii jądrowej

Źródło:komunalny.pl

Jak zmiany klimatu wpłyną na życie w oceanach?
wtorek 2013-10-08

Większość energii globalnego ocieplenia powoduje ogrzewanie nie tyle atmosfery, co oceanów.

W przyszłości oceany będą zupełnie inne, inna będzie ich biologia. – mówili fizycy na spotkaniu „Zmiany klimatu w świetle najnowszych badań naukowych”

Premiera najnowszego Piątego Raportu dotyczącego zmian klimatu sprawiła, że zmiany klimatyczne i globalne ocieplenie, to w ostatnich dniach bardzo gorące tematy. Na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego portal NaukaoKlimacie.pl zorganizował spotkanie medialne „Zmiany klimatu w świetle najnowszych badań naukowych”, w trakcie którego polscy naukowcy próbowali zmierzyć się z tematem i odpowiedzieć na pytanie: jak ocieplenie wpłynie na oceany?

Fizyk atmosfery z Instytutu Geofizyki Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Szymon P. Malinowski zwrócił uwagę, że to ocean, a nie atmosfera jest głównym zbiornikiem ciepła w systemie klimatycznym. „Do oceanu przenika zasadnicza ilość energii związanej z globalnym ociepleniem. Ogrzanie całej atmosfery o 1 st. C odpowiada ogrzaniu o jeden stopień warstwy wody grubej na 2,5 m” – mówił prof. Malinowski.

„Na ogrzewanie oceanu idzie ponad 90 proc. energii globalnego ocieplenia, czyli różnicy między ilością energii, jaką Ziemia absorbuje, a tą, którą emituje” – dodał fizyk morza z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk w Sopocie, dr hab. Jacek Piskozub.

„Ogrzewanie oceanu dotyczy głównie warstw powierzchniowych jego wód. To zaś zwiększa różnicę pomiędzy gęstością powierzchniowych wód oceanu a wód głębszych, utrwalając +uwarstwienie+ wód i utrudniając ich mieszanie. A to spowoduje różne skutki, łącznie z tym, że głębiny będą dostawały coraz mniej tlenu. Są to skutki, które w skali naszego życia nie będą miały większego znaczenia, ale w skali kilkuset lat mogą być wręcz zabójcze dla życia w głębokim oceanie” – tłumaczył.

Ogrzewanie wód oceanu zmienia też cyrkulację, „co możemy bezpośrednio odczuwać nawet w Warszawie czy Rzeszowie” – powiedział. „Cyrkulacja oceaniczna ma dla nas – zwłaszcza w Europie – znaczenie o tyle, że prądy powierzchniowe Atlantyku niosą olbrzymią ilość ciepła, które nas ogrzewa. Dlatego jest u nas wyraźnie cieplej, niż w rejonach Kanady czy Alaski, leżących na podobnej szerokości geograficznej” – powiedział fizyk z PAN.

Wskutek dalszego ocieplenia będą zachodzić różne zmiany cyrkulacji wód w oceanach. W przyszłości teoretycznie możliwe jest nawet zatrzymanie Prądu Zatokowego, zwanego też Golfsztromem, czyli podpowierzchniowego prądu morskiego północnego Atlantyku.

„Bardzo by to oziębiło rejony wokół północnego Atlantyku. Prawdopodobnie Islandia nie nadawałaby się do zamieszkania, w Irlandii nie byłoby w ogóle rolnictwa, a my mielibyśmy ostre zimy. Modele świadczą jednak o tym, że w obecnym stuleciu raczej to nie nastąpi, choć prąd ten może się osłabić o ok. 30 proc.” – tłumaczył fizyk dziennikarzom.

Emisja dwutlenku węgla do atmosfery powoduje nie tylko ocieplenie, ale też trafia do oceanu i go „zakwasza”. „Już dziś wody powierzchniowe zmieniły odczyn, a pH wody spadło o 0,1. Wydaje się, że to niedużo. W praktyce znaczy to jednak, że w wodzie jest aż o 30 proc. więcej jonów wodorowych” – podkreślił prof. Piskozub.

Proces ten będzie się nasilał i wpłynie na warunki życia w morzu. „Przy jeszcze nieco większej kwasowości organizmy morskie nie będą w stanie wytwarzać skorupek, najpierw z aragonitu, a później ze zwykłego węglanu wapnia. Może to być bardzo niebezpieczne dla raf koralowych i wszystkich morskich organizmów, które wytwarzają skorupki. Idziemy w stronę zmian. W przyszłości oceany będą zupełnie inne, inna będzie ich biologia. Nie widziano takiej w oceanach od 50 mln lat” – mówił naukowiec.


Źródło:Ekologia.pl

Zakończył się PreCOP
poniedziałek 2013-10-07

Zakończył się PreCOP – nieformalne spotkanie delegacji rządowych, poprzedzające szczyt klimatyczny COP19, który w listopadzie odbędzie się w Warszawie. Do rozmów zostali zaproszeni także przedstawiciele biznesu.

Jestem bardzo zadowolony po spotkaniu. W gronie ministrów, mieliśmy bardzo szczery, otwarty dialog, który jest możliwy tylko w takich zamkniętych i nieoficjalnych sesjach. Dyskutowaliśmy najistotniejsze rzeczy, które chcemy popchnąć do przodu w Warszawie: harmonogram dojścia do nowego porozumienia, elementy i funkcje tego porozumienia, co oznacza ze ma się ono stosować do wszystkich, jak mamy definiować ambicje i wreszcie problem loss&damage – mówi Marcin Korolec, minister środowiska.

Bardzo ciekawe były sesje z udziałem biznesu, które zrealizowaliśmy po raz pierwszy w historii PreCOP. Zostały one dobrze przyjęte praktycznie przez wszystkich uczestników. Biznes wyraził swoje zainteresowanie uczestnictwem w procesie, bo w oczywisty sposób wpływa on na ich długoterminowe plany. Będziemy pracować z przyszłymi prezydencjami COP, aby również i w tym temacie zapewnić ciągłość – dodaje minister Korolec.

O PreCOP

PreCOP to nieformalne spotkanie poprzedzające Konferencję ONZ w Sprawie zmian klimatu, którą Polska będzie gościła w listopadzie br. w Warszawie (11-22 listopada). Podczas trzydniowych obrad (2-4 października) uczestnicy rozmawiali przede wszystkim o kształcie i oczekiwaniach wobec nowego porozumienia klimatycznego, finansowaniu działań adaptacyjnych do zmian klimatu oraz możliwościach zwiększenia zaangażowania biznesu w działania redukcyjne.

Do udziału w wydarzeniu Ministerstwo Środowiska zaprosiło przedstawicieli ok. 40 państw z całego świata – zarówno kraje emitujące największą ilość CO2, jak i małe państwa wyspiarskie, najbardziej narażone na negatywne zmiany klimatu. Wśród delegatów znaleźli się przedstawiciele m.in z.: Barbados, Chin, Danii, Fiji, Francji, Korei Południowej, Japonii, Nauru, Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych.

Do rozmów w trakcie PreCOP zaproszeni zostali także przedstawiciele biznesu oraz organizacji biznesowych z całego świata. Wśród nich znaleźli się m.in.: BASF, CEMEX, Alstom, PGE oraz organizacje biznesowe z całego świata m.in.: Lewiatan, BUSINESSEUROPE, Brazylijska Konfederacja Przemysłowa czy amerykańska Rada Międzynarodowego Biznesu.

Co dalej?

PreCOP odbył się w dniach 2-4 października w Warszawie. Kolejnym krokiem w rozmowach klimatycznych będzie Konferencja ONZ w Sprawie zmian klimatu - COP19, która oficjalnie rozpoczyna się 11 listopada. Do 19 listopada potrwają negocjacje na poziomie urzędników. 19-22 listopada to Segment Wysokiego Szczebla (High Level Segment) z udziałem ministrów środowiska.

W tym roku, w trakcie konferencji COP19, planowane są debaty z udziałem przedstawicieli biznesu i miast, tzw. Business Day oraz Cities Day. Spotkania te mają na celu zebranie opinii i pomysłów praktyków, od których w dużej mierze będzie zależała szybkość wprowadzania nowych rozwiązań niskoemisyjnych.


Konferencje klimatyczne ONZ (tzw. COPy - Conferences of the Parties) to doroczne globalne szczyty, podczas których negocjuje się zakres działań na rzecz polityki klimatycznej. Tegoroczna konferencja COP19 rozpoczyna proces negocjacji nowego porozumienia w sprawie redukcji emisji gazów cieplarnianych (ma ono zacząć obowiązywać w 2020 roku). Nowa umowa klimatyczna ma zostać podpisana w 2015 roku w Paryżu. Celem spotkania w Warszawie jest wypracowanie fundamentów pod nowe porozumienie, tak by w Paryżu możliwe było jego zawarcie. Porozumienie, którego negocjacje rozpoczynają się w Warszawie – ma po raz pierwszy w historii - objąć zobowiązaniami redukcyjnymi 194 państwa – członków Konwencji klimatycznej (zarówno kraje rozwinięte, jak i rozwijające się).

Co roku w szczytach COP – oprócz polityków – uczestniczą także przedstawiciele organizacji pozarządowych, ekolodzy, przedstawiciele biznesu. Wydarzeniu towarzyszą liczne akcje edukacyjne dot. zmian klimatu i sposobów zapobiegania temu zjawisku. W tym roku polski rząd planuje w trakcie COP19 m.in. wystawę polskich technologii środowiskowych.

Polska organizowała już wcześniej szczyt klimatyczny ONZ. W 2008 r. Poznań gościł ponad 10 tys. osób, w tym przedstawicieli organizacji pozarządowych i blisko 190 delegatów z państw członkowskich ONZ.


Dodatkowe informacje:

Strona COP19: www.cop19.gov.pl

Źródło: mos.gov.pl